Z dłonią na kołysce

„Zostanie matką było dla mnie jak skok do zimnej wody. Nie wiedziałam co mnie czeka, nie miałam bladego pojęcia, ile wysiłku kosztuje opieka nad tak małą istotką. Wydaje mi się, że w pierwszych tygodniach spędzonych w domu nie można było powiedzieć, bym Żyła, czy coś odczuwała po prostu jakoś funkcjonowałam. Wszystkie moje siły, cała moja energia i wszystkie uczucia kierowały się na moją małą córeczkę. Dla mnie i dla mego męża często nawet resztek nie starczało. Gdy Ania w końcu spała, byłam kompletnie wyczerpana, niekiedy zapominałam nawet by cokolwiek zjeść. Trwało to kilka tygodni, w końcu jednak udało mi się opanować sytuację pod nazwą „dzień powszedni z dzieckiem”. Uporałam się wprawdzie z praktyczną stroną zagadnienia, jednak dokładnie w chwili, gdy miewałam odrobinę czasu dla siebie pojawiły się rozterki psychiczne. Z natury jestem dość niepewna siebie, a tu pojawiła się odpowiedzialność za dziecko, potrzebujące pewności i bezpieczeństwa.

Krystyna (33), ma roczną córeczkę

Cześć, mam na imię Agata, od wielu lat jestem matką, a także babcią. Przez całe moje życie zajmowałam się dziećmi, stąd moje wieloletnie doświadczenie. Chciałabym się tu z wami nim podzielić, zapraszam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

error: Content is protected !!