Wymogi oseska wydają się nadmierne

Jeśli jedna osoba samotnie próbuje sprostać wszystkim jego potrzebom. Bycie wyłącznie na usługi dziecka przez 24 godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu to nonsens. Idąc w zawody z czasem, którego nie można sobie w dodatku rozplanować, kobieta najczęściej nie myśli nawet o możliwości skorzystania z pomocy innej osoby. W wielu wypadkach praca wokół dziecka dzielona jest między matkę i ojca wprawdzie nie w równych częściach, to jednak nie jest możliwe. Matka spędza z dzieckiem większość czasu i ojciec nigdy tego nie nadrobi. W idealnym przypadku daje jednak z siebie wszystko i stara się jak może. Większości matek z jednej strony to nie wystarcza, z drugiej zaś pojawia się interesujący problem psychologiczny: niekiedy ego „dobrej” matki nie chce dopuścić, by ojciec zbudował samodzielną relację do dziecka. To jest i tak trudne, gdyż najczęściej brakuje mu wprawy i „instrukcji obsługi”. Im więcej rzeczy on zrobi źle, tym więcej ona próbuje naprawiać. Ona niepokoi się, sądząc, że on chce odebrać jej cząstkę uczuć dziecka należnych wszak jej w całości, on zaś po kilku próbach wycofuje się ze zranioną ambicją, pozostawiając na placu boju ją matkę. Uszczęśliwione są tylko dzieci, którym zawsze w smak jest większa a nie mniejsza porcja zainteresowania. Matka sama czyni się niewolnicą dziecka, a ojcu pozostaje rola statysty. Czy naprawdę tak musi się dziać?

Cześć, mam na imię Agata, od wielu lat jestem matką, a także babcią. Przez całe moje życie zajmowałam się dziećmi, stąd moje wieloletnie doświadczenie. Chciałabym się tu z wami nim podzielić, zapraszam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

error: Content is protected !!