Wiele rad, mało pomocy

Sąsiadka mówi: „Smoczki źle robią na zęby”. Najlepsza przyjaciółka jest zdania: „Dziecko jak nie zaśnie bez possania, to niech choć possa pierś”. A teściowa oświadcza autorytatywnie: „Gdy dziecko potrzebuje smoczka, to znaczy, że brak mu ciepła i czułości”. Nawet w pozornie prostej sprawie ilu ludzi, tyle opinii. Szczególnie wyraźnie widać to po urodzeniu własnego dziecka, gdyż w dziedzinie pielęgnowania i wychowywania takowego istnieje mnóstwo samozwańczych ekspertów. Wszyscy wiedzą lepiej, coś tam czytali, słyszeli, widzieli, czy nawet wypróbowali sami w każdym razie wiedzą lepiej jak postępować prawidłowo. Wydaje się przy tym, że jedyną „głupią” na tym świecie jest sama matka. Doradzanie, z jakim codziennie konfrontowani są młodzi rodzice charakteryzuje się wyłącznie teoretyzowaniem. Jedynie w najrzadszych przypadkach po wygłoszonym wykładzie pt. „Metodyka wychowywania dziecka” czy „Najlepsze sposoby pielęgnacji pępka” pojawia się propozycja konkretnej pomocy. Najgorsze, że owe rady i wykłady pochodzą od dosłownie wszystkich ludzi w tym i tych, których to wszystko wcale nie powinno obchodzić.

Cześć, mam na imię Agata, od wielu lat jestem matką, a także babcią. Przez całe moje życie zajmowałam się dziećmi, stąd moje wieloletnie doświadczenie. Chciałabym się tu z wami nim podzielić, zapraszam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

error: Content is protected !!