Pieluchy, złość i dzikie marzenia

,,Jednego momentu nie zapomnę do końca życia: mój mały syn miał wtedy dwa miesiące, ryczał całymi godzinami, a ja już byłam na skraju wyczerpania nerwowego. W końcu ryczącego wrzuciłam do łóżeczka i po prostu wyszłam. Tuż Za drzwiami usiadłam na podłodze i zaczynam głośno krzyczeć: Boże, chciałam tego dziecka, ale czy to moje życzenie musiało się spełnić? A potem po prostu się rozpłakałam. Po pewnym czasie poczułam, że trochę mi ulżyło wokół serca i mogłam wrócić do pokoju, by uspokoić dziecko.”

Marlies (32), ma czteroletniego syna

Cześć, mam na imię Agata, od wielu lat jestem matką, a także babcią. Przez całe moje życie zajmowałam się dziećmi, stąd moje wieloletnie doświadczenie. Chciałabym się tu z wami nim podzielić, zapraszam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

error: Content is protected !!