Mit za mitem

W ścisły związek pomiędzy matką a dzieckiem wkrada się wszechobecny, dyktowany przez społeczeństwo mit matki. Wymaga od nas, byśmy radośnie brały na siebie wszystkie trudy. Stwierdza, że naszą rolą jest wyłącznie uszczęśliwianie dziecka. Stwierdza, że to my, matki, ponosimy winę, jeśli z dzieckiem coś jest nie w porządku. Do duchowych rozterek młodych matek dochodzi całkowicie nowe poczucie odpowiedzialności. Słowo to nigdy nie było tak brzemienne w znaczenie, jak w początkowym okresie z dzieckiem. Wiąże silniej niż się tego oczekiwało i obciąża bardziej niż by się chciało. Dawniej wszystko trzymało się w garści, a dziś wszystko się zmieniło. Odpowiedzialność ciąży tak bardzo, ponieważ stale ma się też uczucie, że się jej nie podoła. Dziecko dyktuje przebieg dnia: nie rozróżnia jeszcze dnia od nocy i nie ma żadnych względów ani litości, gdy pielucha jest pełna albo gdy odczuje głód. Nie można uspokoić go żadnymi rozsądnymi argumentami, gdyż jeszcze nie rozumie naszego języka. W jaki sposób porozumieć się z tą obcą istotą? Jak zrobić, by wszystko było dobrze, skoro nie ma żadnej jasnej „instrukcji obsługi”?

Cześć, mam na imię Agata, od wielu lat jestem matką, a także babcią. Przez całe moje życie zajmowałam się dziećmi, stąd moje wieloletnie doświadczenie. Chciałabym się tu z wami nim podzielić, zapraszam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

error: Content is protected !!