Lustereczko powiedz przecie…

Nawet najbardziej przekonywującą teorię należy porzucić, jeśli nie sprawdza się w praktyce. Trzeba przy tym przyznać, że większość tego, co wyteoretyzowane zostało przez przyszłych rodziców przed urodzeniem dziecka nie nadaje się do zastosowania w życiu. Nasze dzieci mają się swobodnie rozwijać, mają zostać samodzielnymi osobowościami, nie chcemy ich przyginać czy łamać. Czy jednak w związku z tym można dopuścić byśmy to my, rodzice, byli przyginani, czy łamani? Dzieci są jak lustro, w którym nam, dorosłym odbija się to, jakimi byliśmy kiedyś, lub jakimi nam nie wolno było być. Dlatego też często pozwalamy dzieciom na zbyt wiele na więcej niż to dla nich dobre. Na przykład bardziej im szkodzi niż pomaga, gdy rodzice na skutek kompletnego przeciążenia zdegradowani zostają do roli „bezmózgich maszyn” osobników, którzy w imię sprawnego funkcjonowania dnia powszedniego wyzbywają się swej osobowości i swych potrzeb. Obdarowujemy dzieci nadmierną ilością uwagi i czynimy to zbyt długo, by mogły się swobodnie i nieskrępowanie rozwijać. A wszak takie było wstępne założenie… Rowiązaniem jest znalezienie równowagi, wypośrod- kowanie pomiędzy potrzebami dziecka, a potrzebami rodziców. Dziecko jako domowy tyran, uznające prawa rodziców jedynie do tego co skapnie z jego „stołu”, to coś dla masochistycznych natur. Idealny związek ojciec-matka-dziecko składa się z równouprawnionych partnerów o równorzędnych potrzebach. Nie oznacza to oczywiście wzajemnego spełniania wszystkich potrzeb i kaprysów. Niekiedy jedno czy drugie musi się ugiąć i wycofać, ale nie zawsze i nie stale! Dzieci nie wychowują się same, jednak by zrobić z nich porządnych ludzi nie koniecznie trzeba je łamać. Dzieci są jak lustro, które bezlitośnie pokazuje jakimi jesteśmy naprawdę. Wychowywanie w dużej mierze polega na dawaniu przykładu w najprostszych sytuacjach. Wychowujemy je całym swoim życiem. Musimy żyć najlepiej jak potrafimy. Czy to nie wystarczy?

Cześć, mam na imię Agata, od wielu lat jestem matką, a także babcią. Przez całe moje życie zajmowałam się dziećmi, stąd moje wieloletnie doświadczenie. Chciałabym się tu z wami nim podzielić, zapraszam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

error: Content is protected !!