Cała reszta to organizacja

Niektórzy mówią że jest to nieustanna próba wytrzymałości rodzicielskich nerwów. Jak już często powtarzałam: pierwsze dziecko zmienia wszystko, nie tylko rodziców i ich wzajemny stosunek do siebie, ale też wszystko co kiedyś było ważne i kochane. Oznacza to pożegnanie z perfekcjonizmem, gdyż to, co wcześniej robiło się bez problemu lewą ręką, kosztuje teraz znacznie więcej czasu i wysiłku. Plan, według którego wszystko przebiegało, stał się bezużyteczną makulaturą. Co dziwne, fakt ten wydaje się zaskakiwać większość par. Wymóg zaspokajania w pierwszym rzędzie potrzeb dziecka, a dopiero później myślenia o własnych, prowadzi do chaosu. Życie codzienne staje się normalnym szaleństwem, którym nie rządzą (niestety) żadne widoczne reguły. Życie kształtowane jest podług potrzeb dziecka, a ta mała istotka ma nieskończenie wiele wymagań. W żadnym aspekcie nie udaje się zachować ram czasowych, do jakich człowiek się przyzwyczaił wola dziecka staje się rozkazem. Ma to oczywiście swoje naturalne uzasadnienie: ludzkie dziecko jest najbardziej bezradną istotą, jaką rodzi natura. We wszystkim czego potrzebuje, zdane jest na rodziców. Dotyczy to zarówno najprymitywniejszych potrzeb, takich jak zaspokajanie głodu czy mycie, jak i bardziej wysublimowanych, jak zaspokajanie potrzeby kontaktu czy ciekawości. W swych podstawowych wymaganiach dzieci są bezlitosne: wrzeszczą, gdy pierś czy butelka nie są gotowe na skinienie, zachłystują się rykiem, gdy pieluszka jest mokra i nie zostaje natychmiast zmieniona, wrzeszczą w wniebogłosy gdy jest zimno, niewygodnie, lub po prostu nudno.

Cześć, mam na imię Agata, od wielu lat jestem matką, a także babcią. Przez całe moje życie zajmowałam się dziećmi, stąd moje wieloletnie doświadczenie. Chciałabym się tu z wami nim podzielić, zapraszam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

error: Content is protected !!