ZDROWE WSPÓŁZAWODNICTWO

Nie możemy twierdzić, że współzawodnictwo zawsze ma negatywny wpływ na dzieci. Podobnie jak lęk, może ono motywować do działania. Idealną sytuacją byłoby pokierowanie dzieckiem tak, by nie porównywało się z innymi, ale obserwowało siebie i próbowało się doskonalić. Współzawodnictwo ma korzystny wpływ tylko wtedy, gdy najważniejsze nie jest zwycięstwo i gdy nie wpadamy w złość po przegranej. Jeśli dzieci są w różnym wieku, trudno wybrać zabawę, w której wszyscy mieliby równe szanse. Większość gier planszowych (np. Monopol) nie spełnia tego warunku, ponieważ dorośli i starsze rodzeństwo mają znacznie bardziej rozwiniętą zdolność logicznego myślenia i planowania niż młodsze dzieci. Tego typu zdolności kształtują się dopiero w okresie dojrzewania. O równych szansach należy również pamiętać w grach sportowych. Gdy organizujecie rodzinne rozgrywki, zadbaj o to, by siły były wyrównane. W przeciwnym razie, dzieci od razu dostrzegą, że gra jest niesprawiedliwa. Najlepiej wybierać takie gry i zabawy, w których zwycięstwo zależy od szczęścia, a nie od wiedzy i umiejętności logicznego myślenia. Poza tym bardzo miło można spędzić czas na przykład w kręgielni, ponieważ tam wszyscy wyglądają jednakowo zabawnie i większość ludzi raczej nie prezentuje mistrzowskiego poziomu. Spacery i pikniki to kolejne propozycje, w których nie ma przegranych i zwycięzców. Zabawa w „chowanego” oraz różnego rodzaju szarady także mogą dostarczyć wiele radości. Można też spróbować zabawy ze słownikiem, na przykład jedna osoba czyta jakieś słowo o śmiesznym brzmieniu, a pozostali członkowie rodziny wymyślają jego znaczenie. Nieważna jest wygrana, ale to, by wszyscy dobrze się bawili i cieszyli ze wspólnie spędzonego czasu. Pamiętaj, że w zdrowym współzawodnictwie żaden z członków rodziny nie kończy gry z nosem zwieszonym na kwintę.

Nie próbuj stworzyć idealnej rodziny

W której wszyscy będą się zachowywać zgodnie z twoimi oczekiwaniami. Gdy jesteś zapatrzony w ideał istniejący tylko w twojej wyobraźni, nie będziesz dostrzegał prawdziwych sukcesów i zdolności dzieci. Nie stawiaj dziecku wygórowanych wymagań i nie stwarzaj nerwowej atmosfery. Rodzice zwykle wykłócają się z dzieckiem na temat ubrań. Często słyszę w moim gabinecie: „Nie mogę pozwolić dziecku, by tak ubrane poszło do szkoły!” A dlaczego nie? Czy sweterek, który ono wybrało, zagraża bezpieczeństwu innych dzieci? Czy ubranie rzeczywiście ma aż tak wielkie znaczenie? A może boisz się tego, co powiedzą o tobie ludzie? Martw się tylko o to, czy dziecko ubrało się stosownie do pogody, ale nie narzucaj mu, co powinno włożyć. Znam rodziców, którzy zamartwiali się, ponieważ ich córka wykazywała zbyt duże zainteresowanie sportem, a to przecież zbyt „męskie”. Znam też takich, którym nie podobało się to, że syn chce grać na pianinie, bo to z kolei było zbyt „kobiece”. Czasami rodzice myślą, że pozwalając chłopcu zająć się muzyką, a dziewczynce sportem, zachęcają dzieci do wybrania „niewłaściwej” orientacji seksualnej. Badania naukowe nie potwierdzają tych przypuszczeń. Gdy dzieci mają jakieś zdolności, powinniśmy pracować nad ich doskonaleniem. Jeśli córka lubi sport, zachęcaj ją do treningów. Gdy syn woli grać na pianinie lub spędzać czas przy komputerze, nie martw się tym. Nie pozwól, by twoje oczekiwania przeszkodziły dziecku w osiągnięciu sukcesu. Przecież wielu najlepszych szefów kuchni to mężczyźni. Nie pozwalaj na dokuczanie w rodzinie. Dzięki temu również zapobiegniesz rywalizacji. Dzieci muszą zrozumieć, że żartowanie z czyjegoś braku umiejętności wcale nie jest zabawne. Gdy dzieci nie szanują się nawzajem, chcą ośmieszyć rodzeństwo w oczach rodziców, by zaznaczyć swoją pozycję. Musisz przeanalizować swoje postępowanie. Czy jednakowo traktujesz wszystkie dzieci? Czy wiedzą, że cenisz je takimi, jakimi są? Czy jesteś sprawiedliwy w stosunku do każdego z nich? Czy ustalone zasady dotyczą wszystkich dzieci?

NA CZYM POLEGA PROBLEM

Do pewnego stopnia wszystkie dzieci obawiają się porażki, której świadkami będą rodzice. Każde dziecko chce się pokazać z jak najlepszej strony, aby mama i tata mogli być z niego dumni. Gdy rodzeństwo naśmiewa się z malca przy stole lub podczas zabawy, stanie się on nerwowy i rozdrażniony. Jego pierwszą reakcją jest zwykle gniew, a rodzic zostaje wezwany, by rozsądzić spór. Aby zapobiec takim sytuacjom, musisz postępować tak, by każdy w rodzinie czuł się kimś wyjątkowym i aby wszyscy wiedzieli, na czym ta wyjątkowość polega. Często rodzice winni są lękliwości dziecka, gdy nieustannie stawiają mu za przykład innych, nie wspominając nawet o jego zaletach i umiejętnościach. Codziennie przypominaj każdemu z dzieci, jakie ma zdolności. Wtedy dla małego Tomka nie będzie miało znaczenia, że jego brat ma same piątki, a on nie. Malec będzie wiedział natomiast, że pięknie gra na pianinie lub dobrze radzi sobie w drużynie sportowej, a twoim zadaniem jest sprawić, by nigdy o tym nie zapominał. Świadomy własnych sukcesów, z których i ty jesteś dumny, Tomek będzie nawet chwalił brata za jego dobre stopnie. Dzieci mające lękliwe usposobienie mogą bardzo przeżywać rywalizację, ponieważ i tak dostrzegają u siebie jedynie niedoskonałości. Musisz więc postępować tak, aby wszystkie dzieci wiedziały, że są przez ciebie jednakowo doceniane. Wspólne posiłki są doskonałą okazją do dzielenia się własnymi przeżyciami i opowiadania, jak minął dzień. Jeżeli dziecko nie ma się czym pochwalić, nie nalegaj. Opowiedz wtedy o swoim dniu.

Dać dziecku wolny wybór

Chcąc, by malec dorósł i umiał dokonywać właściwych wyborów, musimy pozwolić na to, aby sam rozróżniał, co jest dla niego dobre, a co złe. Gdy rodzice nie potrafią powstrzymać się od ciągłego pouczania, dziecko zaczyna sądzić, iż samo nie potrafi podjąć właściwej decyzji. Skutek takiego postępowania jest całkowicie przeciwny do zamierzonego. Rodzice myśleli bowiem, że dzięki ich naukom dziecko bardzo szybko stanie się pewne swoich decyzji, gdyż będzie już wiedziało, co jest dla niego dobre. Zamiast wygłaszać mowy na temat tego, co dziecko powinno zrobić, zabawmy się z nim w wymyślanie różnych zabawnych sytuacji. Przypuśćmy, że nauczycielka zwróciła uwagę twojemu dziecku, aby nie rozmawiało na lekcji. Dziecko przychodzi do domu rozgoryczone, gdyż przeszkadzał zupełnie ktoś inny. Pozwól mu wtedy pofantazjować na temat tego, co mogłoby zrobić, by rozwiązać problem, i pomóż mu w tym. Zacznij w ten sposób: „Pomyślmy, co moglibyśmy zrobić z całą tą sprawą. Możemy zadzwonić do gazety i poprosić, żeby na pierwszej stronie jutrzejszego wydania napisali, że pani Kowalska pomyliła się. Moglibyśmy również poprosić dyrektora, by podał tę wiadomość przez szkolny radiowęzeł”. Zobaczysz, że
w trakcie rozmowy dziecko samo zaproponuje najlepsze rozwiązanie. Jeśli tak się stanie, pochwal jego trafny wybór: „Tak, to wspaniały pomysł. Masz rację, powinieneś po lekcji podejść do pani i porozmawiać z nią. Naprawdę, sprytnie pomyślane”. Taka zabawa ułatwia rozmowę, a dziecko poczuje się pewniej, rozmawiając o swoich problemach. To najlepszy sposób na zmniejszenie ryzyka seksualnego wykorzystywania.

Nieznajomy lub obcy

Małym dzieciom trudno zrozumieć, co dokładnie kryje się pod pojęciem „nieznajomy” lub „obcy”. Mówimy im, że ktoś obcy może je skrzywdzić, gdy tymczasem często się zdarza, że wykorzystuje je osoba, którą znają, np. nauczyciel, trener, znajomy rodziców albo krewny. Dziecko nie uważa ich za obcych, nie myśli tak również o innych osobach, które się do niego przyjaźnie uśmiechają. A co sądzić o listonoszu czy policjancie? Witają się z mamą, a ona jest dla nich miła. Kto w takim razie jest obcy? Aby to dziecku wyjaśnić, można zacząć od następującej uwagi: „Jeśli nie wiesz, jak nazywa się osoba, która chce z tobą rozmawiać, zawołaj mnie”.
Później nadchodzi czas, by zaprowadzić dziecko po raz pierwszy do przedszkola. Czy nauczyciel to obcy? Staraj się, by dziecko dobrze cię zrozumiało. Możesz powiedzieć mu: „Gdy zostawiam cię w jakimś miejscu, to z pewnością jest ono bezpieczne”. Dodaj jednak: „Jeśli ktokolwiek zrobi ci kiedyś coś, co cię wystraszy, musisz mi o tym powiedzieć”. Wasze stosunki powinny opierać się na szczerości i wzajemnym zaufaniu, wtedy dziecko będzie mówiło ci o wszystkim. Często zapewniaj je, że może zdradzić ci swoje sekrety, a ty wszystko zrozumiesz. Każdego dnia znajdź chwilę na rozmowę, zapytaj o szkołę, przyjaciół, nauczycieli, czy wydarzyło się coś nowego. Możesz zacząć od słów: „Czy miło spędziłeś dzień? Chcesz mi o tym opowiedzieć?” Współcześni rodzice nieustannie się spieszą, dlatego też coraz mniej czasu poświęcają dzieciom. Zwykle są to tylko krótkie chwile spędzone w samochodzie w drodze do lub ze szkoły, ograniczające się często do pouczania dzieci. Brakuje prawdziwej wymiany zdań, ponieważ rodzice nie rozmawiają z dziećmi, a jedynie mówią do nich. Wcielają się w rolę wykładowcy zamiast słuchacza, aby jak najowocniej wykorzystać ten krótki czas.
Często słyszałam, co miał do powiedzenia rodzic, kiedy dziecku udawało się wreszcie wtrącić kilka słów: „Kochanie to, co powiedziałeś, jest bardzo miłe, ale dlaczego nie pomyślisz o…” Takie podejście rodzica utwierdza dziecko w przekonaniu, że dorosły zawsze ma rację, a ono zawsze się myli.

WYKORZYSTYWANIE SEKSUALNE

Ostatnio coraz częściej mówi się o tej sprawie. Rodzice obawiają się, że coś tak okropnego może się przydarzyć również ich dzieciom. Martwiąc się o swoje pociechy, zawsze pytają mnie, kiedy powinni porozmawiać z nimi na ten temat. Chcą też wiedzieć, co powiedzieć dziecku, by wystrzegało się obcych, a jednocześnie nie bało się wychodzić z domu. Na wszystkie te pytania nie można udzielić krótkiej i zwięzłej odpowiedzi. Nie mogę poradzić rodzicom, aby porozmawiali na ten temat z dzieckiem, kiedy skończy ono na przykład dwa lata, ponieważ nie każdy malec w tym wieku jest na to gotowy. Leczyłam już wielu małych pacjentów, którym troskliwi opiekunowie w dobrej wierze opowiadali zbyt wcześnie o „dotykaniu”. Często winne były programy wychowawcze w przedszkolach. Ich treści realizowane przez nauczycieli wzbudzały w dzieciach lęk. W wyniku tego „uświadamiania” niektóre dzieci miały koszmary, nie chciały chodzić do przedszkola, a nawet wyjść na dwór. Zanim zdecydujemy się na rozmowę, musimy dobrze poznać swoje dziecko, zwrócić uwagę na jego temperament oraz na to, czy jest wrażliwe i niespokojne. Kiedy istnieje ryzyko wykorzystania seksualnego (na przykład gdy zostawiasz dziecko z nowym opiekunem), zdobądź książkę na ten temat napisaną specjalnie dla dzieci i poczytaj maluchowi. Pamiętaj jednak, że jeśli malec nie dojrzał jeszcze do poruszenia tego problemu, może to być dla niego bolesne. Rodzice nie powinni zamęczać dziecka ciągłymi rozmowami na ten temat tylko dlatego, że się niepokoją. Radziłabym raczej zostawiać dziecko pod opieką kogoś, kogo się dobrze zna.

UTRATA RODZICÓW

Jest to najbardziej bolesne przeżycie, jakiego może doświadczyć dziecko. W wyniku tego dzieci często zaczynają sprawiać problemy wychowawcze i mają kłopoty z nauką. Mogą pojawić się u nich również zaburzenia mowy. Gdy dziecko doświadcza tej straty, nie należy opowiadać mu słodkich historyjek o tym, że mamusia poszła spać lub mieszka z aniołkami w niebie. Takie wyjaśnienia dezorientują malca, zwłaszcza że bardzo szybko dorasta i zaczyna rozumieć pojęcia abstrakcyjne, takie jak „śmierć”. Radziłabym raczej kupić przeznaczoną dla dzieci książkę mówiącą o śmierci (np. E. B. White’a Charlotte’s Web). Jest to doskonałe rozwiązanie pod warunkiem, że nie będzie się zmuszać dziecka do słuchania wtedy, gdy nie ma ono na to ochoty. W miarę jak dzieci dorastają, twoje wyjaśnienia również powinny stawać się coraz bardziej dojrzałe. Wiedzę na ten temat można zaczerpnąć z książek. Jednym z autorów dokumentujących przeżycia związane ze śmiercią jest Elisabeth Kubler-Ross. Dzieci boją się śmierci, zwłaszcza gdy spotkała już jednego z rodziców. Kiedy zaczną dorastać i coraz częściej przebywać poza domem, będą obawiały się śmierci drugiego rodzica lub opiekuna. Strach ten może powrócić, gdy staną się nastolatkami, przygotowującymi się powoli do „wyruszenia w wielki świat”. Należy porozmawiać z dziećmi o tym, co stałoby się w przypadku śmierci drugiego rodzica. Jeśli będą wiedziały, że zatroszczyłeś się o ich bezpieczeństwo, lęk nie będzie tak wielki. Powiedz dzieciom, że obawy te są czymś naturalnym i że doskonale je rozumiesz.

Prawda jest bolesna

Ukrywanie nieprzyjemnych faktów może zaszkodzić dziecku bardziej niż bolesna prawda. Zawsze dziwi mnie, gdy rodzice myślą, że uda im się coś zachować w tajemnicy. Zapominają, że dziecko wiele rozumie, zanim jeszcze zacznie mówić. W czasie gdy przyswaja sobie coraz to nowe słowa, uważnie obserwuje i interpretuje każdy twój gest oraz mimikę twarzy. Niektórym rodzicom wydaje się, że jeśli nie rozmawiają z dzieckiem o problemach dręczących rodzinę, to nie ma ono pojęcia o tym, co się dzieje. Każde dziecko, które leczyłam, dobrze wiedziało, że w domu sprawy nie układają się najlepiej. Zanim dzieci osiągną wiek pięciu czy sześciu lat, są przekonane, że wszystko, co się wokół dzieje, dotyczy właśnie ich, zatem winą za kłopoty w rodzinie również obarczają siebie. Poczucie winy u małego dziecka jest szczególnie widoczne, gdy rodzice się rozwodzą. Uważa ono, że przyczyną rozstania mamy i taty jest to, że miało złe stopnie w szkole i było niegrzeczne. (Problemy związane z rozwodem zostaną szerzej omówione w rozdziale 10.) Przyzwyczajanie dziecka do dochowywania tajemnic może mieć tragiczne następstwa. Postrzeganie sekretów jako czegoś naturalnego i właściwego, czyni je podatnym na wykorzystywanie seksualne. Dorośli dopuszczający się takich czynów zazwyczaj tłumaczą bowiem dziecku, że będzie to ich wspólny sekret, co w pojęciu malca nie jest przecież niczym złym. Ogólnie mówiąc, tajemnice nie stwarzają odpowiedniej atmosfery w domu, budzą raczej niepokój. Wróć myślami do czasów swojego dzieciństwa. Co czułeś, gdy wchodząc do pokoju, słyszałeś, jak dwójka innych dzieci coś do siebie szepce? Musisz wychować dziecko tak, aby ufało członkom rodziny i aby inni mogli ufać jemu. Powinno wiedzieć, że może ci opowiedzieć o wszystkim, a i ty nie masz przed nim żadnych tajemnic.

RODZINNE SEKRETY

Alkoholizm i przemoc w rodzinie to często spotykane problemy, o których nie rozmawia się z dziećmi. Tego rodzaju tajemnice mogą być źródłem lęków. Dzieci mogą nie dostrzegać i nie rozumieć problemu, ale z pewnością wyczuwają, iż coś się przed nimi ukrywa, i wiedzą, że jest to coś złego. Przyprowadzono do mnie trzyletniego chłopca, który będąc w domu, chciał przebywać tylko w dwóch pomieszczeniach: małym, cichym pokoiku i kuchni. Tam właśnie najczęściej spędzała czas mama. W przedszkolu natomiast chłopiec bawił się z innymi dziećmi i nie obserwowano niczego niezwykłego w jego zachowaniu. Po rozmowie z członkami rodziny dowiedziałam się, że ojciec jest alkoholikiem i ma wybuchowy temperament. Ponadto często oglądał programy pełne przemocy, nie zwracając uwagi na to, że syn również siedzi przed telewizorem. W wyniku tego chłopiec stał się zalękniony i czuł się bezpiecznie tylko w dwóch pomieszczeniach domu. W innych odczuwał strach. Wyjaśniłam ojcu, jaki wpływ na syna ma jego zachowanie. Należało wyeliminować źródło bolesnych przeżyć i zmienić atmosferę panującą w domu, tak aby dziecko poczuło się bezpiecznie. Zaczęliśmy również rozmawiać o tym, co się dzieje w rodzinie. Gdy próbujemy zachować w tajemnicy przemoc w rodzinie, prędzej czy później objawi się ona w postaci problemów ze zdyscyplinowaniem dziecka. Jednym z wielu efektów ubocznych relacji opartej na przemocy jest to, że poniżany w oczach dziecka rodzic traci rodzicielski autorytet. Jeśli na przykład ojciec ciągle upokarza matkę, staje się ona zwykle zbyt pobłażliwa w stosunku do dziecka. Boi się bowiem, że gdy nie wyrazi na coś zgody, dziecko i tak zrobi to, na co będzie miało ochotę. Jeśli zaś zgodzi się i nie dopuści do takiej sytuacji, będzie sprawiała wrażenie, że ma nad wszystkim kontrolę.

POWAŻNE CHOROBY

W przypadku ciężko chorych dzieci, poddawanych wielu bolesnym zabiegom, ryzyko pojawienia się lęku pourazowego jest szczególnie duże. Techniki relaksacyjne, medytacje i hipnoza stosowane podczas terapii mogą przynieść bardzo dobre rezultaty.
Zastosowałam hipnozę w przypadku jedenastoletniej dziewczynki, która cierpiała na rzadko spotykaną chorobę krwi i co jakiś czas musiała być poddawana transfuzji. Do żyły na jednym ramieniu doprowadzano nową krew, podczas gdy starą wypompowywano z żyły na drugim ramieniu. Nie było to specjalnie bolesne, ale z pewnością nikt nie nazwałby tego przyjemnym przeżyciem. Przez cały czas trwania zabiegu, a więc przez około trzy godziny, pacjentka musiała leżeć bez ruchu. Szybko pojawiły się u niej objawy lęku. Zrobiłaby wszystko, aby uniknąć kolejnej transfuzji. Zaczynała płakać, a w końcu wpadała w panikę. Wezwano mnie, by uspokoić dziewczynkę. Próba hipnozy powiodła się i można było spokojnie przeprowadzić zabieg. Techniki relaksacyjne zaś zastosowałam u chłopca chorego na zapalenie stawów. Dostawał bardzo bolesne zastrzyki i przed każdą wizytą w gabinecie lekarza miał napady lęku. Podczas terapii rozmawiałam z chłopcem o jego marzeniach i o innych przyjemnych rzeczach. Kiedy już się uspokoił i zrelaksował, delikatnie kłułam go w ramię, imitując zastrzyk. Ta metoda nauczyła chłopca zachowywania spokoju podczas wizyty u lekarza. Staram się sprawić, aby chore dzieci myślały, że to, co dzieje się z ich ciałem, nie dotyczy ich samych. Tłumaczę im, że to ciało tymczasowo potrzebuje zastrzyków, dializy czy chemioterapii. Ten sposób myślenia pomaga dzieciom uspokoić się podczas zabiegu.

error: Content is protected !!