Drugie dziecko

Dziecko urodzone jako drugie z kolei spełnia rolę pośrednika wśród rodzeństwa i ma najmniej fotografii w rodzinnym albumie. Nie popada w konflikty, jest niezwykle lojalne, ma wielu przyjaciół i na swój sposób radzi sobie ze wszystkim, co niesie życie. Rodzicom bardzo trudno sprawić, by ich drugie dziecko czuło się kimś wyjątkowym. Zwykle donasza ono ubrania po starszym bracie lub siostrze i dorasta w jego lub jej cieniu. Ciągłe porównywanie się do nich może być źródłem stanów lękowych. Drugie dziecko ma tendencje do wpadania w gniew lub depresję. Często zachowuje się zbyt głośno po to, by zwrócono na nie uwagę. Wykaż trochę zainteresowania, a atak wściekłości prawdopodobnie minie. Należy znaleźć coś, co dziecko umie robić najlepiej ze wszystkich. Może jest najlepszym pomocnikiem w kuchni? Chwal je za to, a pomożesz mu odnaleźć jego szczególne miejsce w rodzinie. Najmłodsze dziecko Ten pupilek rodziny jest mistrzem w manipulowaniu innymi. Poza tym jest oczywiście czarujący i lubi się popisywać. Zarówno w dzieciństwie, jak i w życiu dorosłym wini innych za swoje błędy. Zwykle udaje mu się uniknąć kary. Kocha ludzi, a oni odwdzięczają mu się tym samym. Sprytnie potrafi zaprezentować się z jak najlepszej strony. Uwielbia być w centrum uwagi i za nic nie zrezygnowałby z tej popularności. Rodzice muszą bardzo uważać, by nie rozpieszczać malca. Chociaż jest ulubieńcem rodziny, musi nauczyć się samodzielności. Gdy będzie zanadto zależny od mamy i taty, może pojawić się u niego lęk przed rozłąką, a terapia trwa czasami kilka lat. Najmłodsze dzieci nie są przyzwyczajone do podejmowania prób, ponieważ wszystko przychodzi im łatwo. Nie pozwala się im wykonywać jakichkolwiek prac w domu, bo to przecież należy do starszego rodzeństwa. Najlepsze, co można zrobić, by nie dopuścić do takiej sytuacji, to zachęcanie dziecka do podejmowania wysiłku i dokładania starań, począwszy od przedszkola, a na studiach skończywszy.

POWAŻNE CHOROBY

W przypadku ciężko chorych dzieci, poddawanych wielu bolesnym zabiegom, ryzyko pojawienia się lęku pourazowego jest szczególnie duże. Techniki relaksacyjne, medytacje i hipnoza stosowane podczas terapii mogą przynieść bardzo dobre rezultaty.
Zastosowałam hipnozę w przypadku jedenastoletniej dziewczynki, która cierpiała na rzadko spotykaną chorobę krwi i co jakiś czas musiała być poddawana transfuzji. Do żyły na jednym ramieniu doprowadzano nową krew, podczas gdy starą wypompowywano z żyły na drugim ramieniu. Nie było to specjalnie bolesne, ale z pewnością nikt nie nazwałby tego przyjemnym przeżyciem. Przez cały czas trwania zabiegu, a więc przez około trzy godziny, pacjentka musiała leżeć bez ruchu. Szybko pojawiły się u niej objawy lęku. Zrobiłaby wszystko, aby uniknąć kolejnej transfuzji. Zaczynała płakać, a w końcu wpadała w panikę. Wezwano mnie, by uspokoić dziewczynkę. Próba hipnozy powiodła się i można było spokojnie przeprowadzić zabieg. Techniki relaksacyjne zaś zastosowałam u chłopca chorego na zapalenie stawów. Dostawał bardzo bolesne zastrzyki i przed każdą wizytą w gabinecie lekarza miał napady lęku. Podczas terapii rozmawiałam z chłopcem o jego marzeniach i o innych przyjemnych rzeczach. Kiedy już się uspokoił i zrelaksował, delikatnie kłułam go w ramię, imitując zastrzyk. Ta metoda nauczyła chłopca zachowywania spokoju podczas wizyty u lekarza. Staram się sprawić, aby chore dzieci myślały, że to, co dzieje się z ich ciałem, nie dotyczy ich samych. Tłumaczę im, że to ciało tymczasowo potrzebuje zastrzyków, dializy czy chemioterapii. Ten sposób myślenia pomaga dzieciom uspokoić się podczas zabiegu.

Nie zmuszaj dziecka, by chodziło do przedszkola

Nie należy sądzić, że dziecko nie uczęszczające do przedszkola będzie miało duże zaległości i nie poradzi sobie w szkole. Lepiej poczekać rok czy dwa, aż malec będzie gotowy, aniżeli stwarzać sytuację, w której mogą pojawić się u niego symptomy lęku przed rozłąką. Wielu ludzi nigdy nie chodziło do przedszkola, a mimo to odnosi sukcesy w życiu i pracy zawodowej. Zanim więc podejmiesz decyzję, upewnij się, że jest ona zgodna z potrzebami dziecka. Obecnie w księgarniach dostępnych jest wiele materiałów dydaktycznych, przy pomocy których możesz wyposażyć dziecko w wiedzę i umiejętności zdobywane zwykle w przedszkolu. Przebywając z rówieśnikami, dziecko uczy się nawiązywania kontaktów. Dwulatki jednak nie potrafią jeszcze czerpać przyjemności ze wspólnej zabawy. Zazwyczaj bawią się same nawet wtedy, gdy w pobliżu są inne dzieci. Jeśli twój malec nie chodzi do przedszkola, stwórz mu okazję do wspólnych zabaw w domu, na przykład z dziećmi sąsiadów czy znajomych.

JAK POMÓC DZIECKU PRZEZWYCIĘŻYĆ LĘK PRZED PORAŻKĄ

Być może poniższe rady pomogą twojemu dziecku pokonać strach przed niepowodzeniem i pozwolą mu cieszyć się życiem.
Przekonuj dziecko, że w popełnianiu błędów nie ma nic strasznego Możemy zapobiec lękowi przed porażką, gdy od najmłodszych lat będziemy uświadamiać dziecku, iż popełnianie błędów jest czymś naturalnym. Rodzice powinni skupiać uwagę na wysiłkach malca, a nie na ich rezultacie. Pomyślmy o niemowlęciu, które uczy się raczkować. Dopiero kiedy uda mu się przemierzyć na czworakach kilka metrów, rodzice szaleją z radości. Wcześniej nie zwracają uwagi na kiwanie się dziecka w tył i w przód, a jest ono równie ważną fazą rozwoju poprzedzającą raczkowanie. Gdy malec zaczyna chodzić, chwalimy udane kroki, a nie lądowania na podłodze. Upadki, wstawanie i kolejne próby także są wysiłkami, które powinny być jednakowo nagradzane. Nie zapominajmy pochwalić dziecko, gdy usiłuje zawiązać sznurowadło, nie czekajmy, aż pokaże nam idealną kokardkę. Na kolejnych etapach rozwoju dzieci napotykają wiele trudności. Rodzice powinni więc przyzwyczaić się do nagradzania starań, a nie tylko sukcesów. Dzięki temu dziecko czuje się pewnie. Jeśli koncentrujesz się jedynie na sukcesach dziecka, dajesz mu do zrozumienia, że interesuje cię tylko to, co jest dobrze wykonane. Tym samym nieświadomie przekazujesz mu, że nieudane próby nie wystarczą, by cię zadowolić. Wychowywanie dziecka w takiej atmosferze może doprowadzić do pojawienia się u niego lęku przed porażką.

LĘK I INNE ZABURZENIA PSYCHICZNE

Dzieci cierpiące na nieustanny lęk zwykle bardzo kontrolują się w szkole. Rzadko sprawiają kłopot swoim zachowaniem. Raczej nie zdarza się im zapominać o odrobieniu zadania domowego, ponieważ ciągle obawiają się, że zostaną zawstydzone przed całą klasą. W miarę jak dzieci dorastają, nauki przybywa, wzrasta również stopień trudności. Dzieci jednak uważają, że mimo wszystko muszą radzić sobie równie dobrze jak w młodszych klasach. Sytuacja ta pogłębia ich lęk. Z czasem zaczyna on utrudniać osiąganie dobrych wyników. Narastają zaległości, pogarszają się stopnie, a niepokój dzieci staje się coraz silniejszy. W końcu popadają w depresję. Dzieci odczuwające strach przed niepowodzeniem zwykle nie są leczone, ponieważ ich problem nie uzewnętrznia się. Są one pozostawione same sobie. Wkładają coraz więcej wysiłku w naukę, postrzega się je zatem jako odpowiedzialne i dobrze umotywowane. Objawy depresji natomiast są bardziej widoczne i dziecko często zostaje poddane leczeniu. Niestety, leki stosowane w przypadku depresji nie eliminują lęków, które leżą u jej podstaw. Depresja mija, a lęk pozostaje, dlatego też zawsze istnieje ryzyko powrotu choroby. W niektórych przypadkach, stosując odpowiednią kombinację leków, można wyleczyć depresję i lęki jednocześnie. W innych, gdy udaje się skutecznie wyleczyć lęk, depresja również mija. Zdarza się także, że depresja jest bardzo głęboka, wtedy należy najpierw zlikwidować jej objawy, a później zająć się leczeniem lęków.

SYMPTOMY MYLNIE UZNAWANE ZA OBJAWY LĘKU Alergie

Sama alergia nie jest oczywiście mylona z lękiem, ale dziecko cierpiące na nią może być omyłkowo zdiagnozowane jako lękliwe. Alergia bowiem często jest powodem bezsenności. Niewyspane dziecko staje się drażliwe, niespokojne i nerwowe, a rodzice są przekonani, że mają do czynienia z problemem dziecięcego lęku. Cukrzyca Zbyt wysoki lub zbyt niski poziom cukru we krwi może wywołać te same objawy, uczucie niepokoju, roztargnienie, dzwonienie w uszach, rozstrój żołądka czy mdłości. Jednak gdy przy tym występuje nieustanne pragnienie, jest to wskazówka, iż poziom cukru we krwi jest zbyt wysoki (hiperglikemia). Aby sprawdzić swoje przypuszczenia, można poprosić lekarza o wykonanie badania krwi i moczu. Bóle głowy Jeżeli dziecko ma częste bóle głowy, także należy skontaktować się z lekarzem. Powodem bólu może być migrena, guz mózgu lub wada wzroku. Gdy lekarz wykluczy wszystkie te możliwości, wtedy dopiero można brać pod uwagę względy psychiczne, jak na przykład przygnębiające myśli lub uczucie smutku. W tym przypadku terapeuta powinien pokazać dziecku, że dzięki spacerom, jeździe na rowerze czy innym zabawom można przezwyciężyć przykre uczucia powodujące bóle głowy. Nieprawidłowe funkcjonowanie serca Gdy obserwujesz u dziecka kołatanie, przyspieszone lub nieregularne bicie serca, zmęczenie, krótki oddech, skonsultuj się z lekarzem. Objawy te mogą być spowodowane lękiem, ale równie dobrze mogą wynikać z wrodzonej wady serca, która wymaga specjalistycznego leczenia.

LĘK A ZDROWIE DZIECKA Fizjologiczne objawy lęków

LĘK NIE JEST TYLKO I WYŁĄCZNIE problemem psychiki. To, jak się czujemy, nasze obawy i strach wpływają na kondycję fizyczną, a od niej z kolei zależy stan naszej psychiki. A więc zdrowie fizyczne i psychiczne powinny być jak para dobrze zgranych tancerzy. Kiedy zaczynają się problemy, lekarze decydują tym, które z nich myli kroki, i starają się temu zaradzić najlepiej jak potrafią.
Badanie objawów lęku u dzieci, zwłaszcza w przypadku niemowląt, jest prawdziwym wyzwaniem. Dzieci nieco starsze siedmio- czy ośmioletnie potrafią powiedzieć, kiedy są zmartwione, boją się lub są przerażone. Badając niemowlęta, specjaliści polegają tylko na obserwacji, np. niespokojne zachowanie może być symptomem nadpobudliwości, zaburzeń lękowych innych nieprawidłowości. Oznaki lękliwości, na które rodzice nie zawsze zwracają uwagę, to obgryzanie paznokci, nerwowe chichotanie, kłopoty ze snem i szybkie wpadanie w złość. Gdy malec niechętnie chodzi do szkoły albo wręcz odmawia pójścia do niej (co może być spowodowane lękiem przed niepowodzeniem), rodzice czasami zbyt pochopnie dochodzą do wniosku, że dziecko stwarza sztuczne problemy. Przypominam, że należy upewnić się, czy nie jest to objaw poważnych zaburzeń lękowych. Większość fizycznych symptomów lęku przedstawionych w tym rozdziale zdarza się rzadko. Jednak ważne jest, by rodzice zapoznali się z nimi. Omówione zostaną również te objawy, które często mylnie uznawane są za rezultat stresu. Rozdział ten zawiera też kilka uwag dotyczących leczenia lęków oraz współpracy z lekarzem.

Kategorie dzieci

Biorąc pod uwagę wymienione wyżej cechy, naukowcy wyodrębnili trzy kategorie dzieci: bezkonfliktowe, trudne oraz powolne. Dzieci bezkonfliktowe charakteryzowały się regularnością funkcji biologicznych i doskonałą zdolnością przystosowywania się do zmian. Szybko akceptowały nowe sytuacje. Intensywność reakcji oceniono na łagodną i umiarkowaną. Dzieci te najczęściej miały pogodny nastrój. Nie sprawiały kłopotów. Miały stałą porę karmienia i snu. Szybko nauczyły się korzystać z toalety i bez trudu przystosowały się do nauki w szkole. Stanowiły one około 40 procent grupy badanych. Dzieci trudne natomiast miały wręcz przeciwne cechy: nie- regulamość funkcji biologicznych, wycofywanie się z trudnych sytuacji i powolne dostosowywanie się do zmian. Dzieci te sprawiały wiele kłopotów. Były hałaśliwe i charakteryzowała je zmienność nastrojów. Naukowcy zauważyli, że matki często winiły siebie za wszystkie te problemy. Dzieci trudne stanowiły około 10 procent badanych. Grupa dzieci powolnych także wycofywała się z nowych sytuacji. Poza tym dzieci te bardzo często miały zły nastrój. Dużo czasu zabierało im zaakceptowanie wszelkich zmian. Czasami wykazywały nieregularność funkcji biologicznych organizmu. Ich reakcje miały charakter zarówno intensywny, jak i łagodny. Dzieci z tej grupy nie sprawiały tak wielu kłopotów jak dzieci trudne. Określono je również jako nieśmiałe, ale umiejące dostosować się do nowych warunków. Około piętnastu procent badanych osób znalazło się właśnie w tej grupie.

Przedtem ludzie przejawiający lęki uznawani byli za nerwowo chorych

Dzięki pracom Maya zaczęto dostrzegać różnicę między chorobliwym lękiem a zwykłym strachem. W latach pięćdziesiątych poziom obaw w społeczeństwie znacznie się podwyższył. Powodem tego było zagrożenie wybuchem bomby jądrowej. W tamtych czasach dla wielu psychicznie zdrowych ludzi strach stał się częścią codziennego życia. Chociaż w ostatnich latach mniej się mówi o zagrożeniu nuklearnym, jego miejsce zajęła ciągle rosnąca liczba brutalnych przestępstw, która każdego dnia burzy równowagę wewnętrzną wielu mieszkańców dużych miast. Współcześni naukowcy twierdzą, że strach (stałe, osłabiające psychikę zakłócenie procesów naszego umysłu) może być spowodowany jednym lub też serią bolesnych wydarzeń czy stresów. Z pewnością dzisiejsza rzeczywistość, zwłaszcza w wielkich miastach, obfituje w jedno i drugie. Nasz świat dostarcza nam mnóstwa powodów do obaw. Badania ukazują również, że dziecięce lęki są dziedziczne. W 1990 roku przebadano dwadzieścia jeden osób. Wśród badanych były zarówno dzieci, jak i młodzież, u której stwierdzono nerwicę natręctw. Okazało się, że piętnaście spośród badanych osób miało rodziców z takimi samymi zaburzeniami lub symptomami tej choroby. Dzisiaj dziecięcym lękom poświęca się więcej uwagi niż kiedyś. Stały się one poważnym i coraz częściej spotykanym problemem. Dla dwudziestu procent dzieci w wieku szkolnym lęki są nieodłączną częścią procesu myślowego. Obserwuję rosnącą liczbę zalęknionych dzieci w samej tylko mojej praktyce lekarskiej. Obserwacje te skłaniają mnie do podejrzeń, że z powodu strachu cierpi znacznie więcej dzieci, niż podają statystyki, i że liczba ta ciągle wzrasta.

Młodzi rodzice potrzebują przyjaciół

Nowi przyjaciele stwarzają wprost idealne ramy dla zmienionego otoczenia, bardziej uwzględniającego potrzeby młodych rodziców. Nowi przyjaciele mogą być równie dobrze starymi znajomymi. Po narodzinach dziecka w najbliższym otoczeniu ma miejsce zadziwiające przeszeregowanie: niektórzy przyjaciele odsuwają się, a niektórzy luźni znajomi okazują się prawdziwymi przyjaciółmi, doceniającymi i respektującymi nową sytuację życiową. Ludzie, których nigdy byśmy o to nie podejrzewali, chcą i potrafią zbudować w sobie lepszy stosunek do dziecka niż inni, do tej pory rodzicom bliżsi. W swym stosunku do dzieci wszyscy dorośli pokazują się z zupełnie innej strony, niestety, tylko niewielu potrafi być naprawdę „dziecinnymi”. W ich towarzystwie dzieci czują się najlepiej.
Żyjące teraz z nami dziecko wywarło bardzo duży wpływ na nasze życie. Zmieniło nas samych i nasz stosunek do siebie wzajem, wystraszyło kilku przyjaciół, za to zintensyfikowało inne relacje. Dzieci uczą nas patrzeć na świat innym wzrokiem, w ramach tego patrzenia w zupełnie innym świetle widzimy nasze przyjaźnie.

Najstarsze dziecko

Pierwsze dziecko staje się całym światem dla rodziców. Ich uwaga skupia się na maleństwie, które jest dla nich wszystkim. Świętują jego pierwsze gaworzenie, pierwszy ząbek i pierwszy krok. Album ze zdjęciami pęka w szwach. Jak wspomniałam już wcześniej, dzieci urodzone jako pierwsze zwykle są perfekcjonistami. Są sumienne, skrupulatne, dobrze zorganizowane, poważne i można na nich polegać. Zwykle dobrze radzą sobie w szkole. Jeżeli jesteś w stanie wyobrazić sobie, jak wielką presję odczuwa to dziecko, bez trudu wskażesz rodzaje lęków, z powodu których może ono cierpieć: lęk przed porażką, rozłąką, klasówką oraz inne zaburzenia opisane w tej książce.
Najstarsze dziecko pod wieloma względami jest podobne do jedynaka, ponieważ przez jakiś czas cała uwaga rodziców skupia się tylko na nim. Dziecko za wszelką cenę pragnie spełnić ich oczekiwania, a wtedy o lęk przed porażką nietrudno. Pewne dziecko powiedziało mi kiedyś, że nienawidzi być najstarsze, ponieważ mama i tata oczekują od niego „dorosłego” zachowania. Kiedy „szaleje” ze swoim młodszym bratem, popada w kłopoty, gdyż rodzice sądzą, że jako najstarszy powinien dawać przykład rodzeństwu. Często zapominamy, że najstarsze z rodzeństwa to też dziecko i nie zawsze będzie zachowywać się idealnie. Jeśli więc skacze po łóżku z młodszymi dziećmi, nie karć go za to. Dorastanie przypomina popularną zabawkę yo-yo, w jednej chwili postępujesz dojrzale, a w następnej nie, ponownie zbliżasz się do dojrzałości i znów oddalasz i tak na zmianę.

Jedynak

Życie jedynego dziecka mamy i taty znam z własnego doświadczenia. Największym marzeniem jedynaka jest zwykle, by w domu było jeszcze jedno dziecko. Dlaczego? Właściwie nie dla towarzystwa, ale po to, by presja ze strony rodziców i ich uwaga skupiała się od czasu do czasu także na kimś innym. Gdy wszystkie oczekiwania i nadzieje pokładają tylko w tobie, trudno nie denerwować się tym, że możesz ich zawieść. Presja zaś jest rzeczywiście wielka. Musisz być jednocześnie synem dla ojca i córką dla matki. Nieustanny „nadzór” wywołuje lęk i niepokój. Rodzice mający tylko jedno dziecko obawiają się, że nie będzie ono rozwijało się prawidłowo. Brak interakcji z rodzeństwem próbują zrekompensować, zapewniając dziecku częste kontakty z rówieśnikami. Jedynak nie ma więc zbyt wiele prywatności. Ponadto tylko on ogląda zbyt głośno telewizję, włącza zbyt głośno magnetofon lub rozmawia zbyt długo przez telefon. Nikt inny nie skupia na sobie uwagi rodziców. Jedynak posiada cechy charakterystyczne zarówno dla najstarszego, jak i najmłodszego dziecka. Podobnie jak najstarsze, wykazuje on tendencje do perfekcjonizmu, nie może bowiem pozwolić sobie na błędy, gdyż wszystko, co robi, widać dosłownie jak na dłoni. Może to prowadzić do pojawienia się u jedynaka lęku przed porażką. W innych sytuacjach, gdy rodzina powiększa się, rodzice przestają bacznie obserwować starsze dziecko, lecz jedynak nie ma tego komfortu, ponieważ przez całe życie rodzice śledzą każdy jego krok. I wreszcie, podobnie jak najmłodsze dziecko, jedynak jest rozpieszczany i otaczany szczególną opieką. Uczenie się samodzielności może być dla niego bolesne i prowadzić do lęku przed rozłąką.

KOLEJNOŚĆ URODZEŃ I JEJ WPŁYW NA STOSUNKI PANUJĄCE W RODZINIE

Odpowiednie planowanie rodziny może znacznie ułatwić życie. Gdy zbyt szybko zdecydujesz się na kolejnego potomka, mogą pojawić się problemy. Pierwsze dziecko jest przyzwyczajone do tego, że rodzice poświęcają mu całą swoją uwagę. Bez względu na to, że w domu pojawiło się niemowlę, starsze dziecko nadal potrzebuje twojego zainteresowania, również wtedy, gdy zaczyna się usamodzielniać. Dopiero trzylatek może być gotowy do zrezygnowania z części twojej uwagi. Jeśli drugie dziecko pojawia się zbyt wcześnie, pierwsze traci dawne poczucie bezpieczeństwa, ponieważ mama nie jest już tą osobą, która poświęcała mu cały swój czas. Nie zawsze otrzymuje ono wsparcie, gdy bardzo go potrzebuje. Taka sytuacja może być źródłem lęku przed rozłąką, ponieważ nie dajesz dziecku szansy wzmocnienia poczucia bezpieczeństwa. Gdy w domu pojawia się niemowlę, wiele starszych dzieci stara się pokazać rodzicom, jak bardzo są samodzielne. Często jednak tą niezależnością maskują niepokój. Symptomem lęku przed rozłąką mogą być napady złego humoru. Matka, próbując jak najlepiej radzić sobie z malcem i niemowlęciem, może błędnie interpretować gniew dziecka jako kapryszenie, a nie reakcję lękową. Gdy jesteś opiekuńczy w stosunku do swego pierwszego dziecka, będzie mu brakowało tej opiekuńczości, nawet jeśli młodsze rodzeństwo pojawi się w domu po sześciu czy siedmiu latach. Również wtedy może ono zacząć odczuwać lęk. Będąc jedynym dzieckiem, ma się zagwarantowaną całkowitą uwagę i zainteresowanie ze strony rodziców. Nietrudno wtedy o tzw. „kompleks gwiazdy”. Małe „gwiazdy” różnie reagują na braciszka lub siostrzyczkę. Niektóre stają się perfekcjonistami, stawiają sobie bardzo wysokie wymagania, aby odzyskać uwagę rodziców. Rezultatem może być lęk przed porażką. Inne stają się zagniewane i popadają w depresję. Pamiętaj, że utraciły uwagę rodziców, na którą do tej pory zawsze mogły liczyć.

ROLA MEDIATORA

Konflikty zdarzają się w każdej rodzinie, ale postępując w odpowiedni sposób, można sobie z nimi radzić. Ważne, by umieć doprowadzić do zawarcia zgody. Zadanie rodziców polega na nauczeniu dzieci prowadzenia rozmów tak, by osiągnąć porozumienie. Sami z kolei muszą opanować trudną rolę pośrednika w tej rozmowie. Gdy dzieci kłócą się, nic nie wskórasz, odsyłając każde z nich do jego pokoju, kłótnie bowiem będą się często powtarzały. Musisz doprowadzić do kompromisu: „Tomek, ty grasz w grę komputerową przez dziesięć minut, później jest kolej twojej siostry”. Im częściej będziesz reagować w ten sposób, tym szybciej dzieci nauczą się same osiągać porozumienie bez kłótni. To, jak zachowuje się dziecko, w dużej mierze zależy od oczekiwań rodziców. Należy jasno określić wymagania i pomóc dzieciom ustalić, czego one same powinny od siebie oczekiwać. W trakcie rozmowy okaże się, że najważniejsze jest, by:
Starać się z całych sił. W przypadku popełnienia błędu nie oceniać się zbyt surowo. Być uczciwym i uprzejmym w stosunku do innych.
Najbardziej dogodnym czasem na dokonanie powyższych ustaleń jest jesień, rozpoczęcie roku szkolnego. Odprowadzając dziecko do szkoły, dodaj mu otuchy: „Zrobię wszystko, żebyś był szczęśliwy i nie miał żadnych zmartwień. Powiedz mi tylko, czy czegoś ci brakuje i czy masz jakieś życzenia”. Nie spotkałam dotąd malca, który próbowałby to wykorzystać w niewłaściwy sposób. Gdy pytam dzieci, co chciałyby zmienić w swoim domu, najczęściej odpowiadają, iż chcą, by rodzice byli sprawiedliwi. Jeśli malec będzie czuł, że jest traktowany sprawiedliwie, rola mediatora nie nastręczy ci żadnych trudności.

ZDROWE WSPÓŁZAWODNICTWO

Nie możemy twierdzić, że współzawodnictwo zawsze ma negatywny wpływ na dzieci. Podobnie jak lęk, może ono motywować do działania. Idealną sytuacją byłoby pokierowanie dzieckiem tak, by nie porównywało się z innymi, ale obserwowało siebie i próbowało się doskonalić. Współzawodnictwo ma korzystny wpływ tylko wtedy, gdy najważniejsze nie jest zwycięstwo i gdy nie wpadamy w złość po przegranej. Jeśli dzieci są w różnym wieku, trudno wybrać zabawę, w której wszyscy mieliby równe szanse. Większość gier planszowych (np. Monopol) nie spełnia tego warunku, ponieważ dorośli i starsze rodzeństwo mają znacznie bardziej rozwiniętą zdolność logicznego myślenia i planowania niż młodsze dzieci. Tego typu zdolności kształtują się dopiero w okresie dojrzewania. O równych szansach należy również pamiętać w grach sportowych. Gdy organizujecie rodzinne rozgrywki, zadbaj o to, by siły były wyrównane. W przeciwnym razie, dzieci od razu dostrzegą, że gra jest niesprawiedliwa. Najlepiej wybierać takie gry i zabawy, w których zwycięstwo zależy od szczęścia, a nie od wiedzy i umiejętności logicznego myślenia. Poza tym bardzo miło można spędzić czas na przykład w kręgielni, ponieważ tam wszyscy wyglądają jednakowo zabawnie i większość ludzi raczej nie prezentuje mistrzowskiego poziomu. Spacery i pikniki to kolejne propozycje, w których nie ma przegranych i zwycięzców. Zabawa w „chowanego” oraz różnego rodzaju szarady także mogą dostarczyć wiele radości. Można też spróbować zabawy ze słownikiem, na przykład jedna osoba czyta jakieś słowo o śmiesznym brzmieniu, a pozostali członkowie rodziny wymyślają jego znaczenie. Nieważna jest wygrana, ale to, by wszyscy dobrze się bawili i cieszyli ze wspólnie spędzonego czasu. Pamiętaj, że w zdrowym współzawodnictwie żaden z członków rodziny nie kończy gry z nosem zwieszonym na kwintę.

Nie próbuj stworzyć idealnej rodziny

W której wszyscy będą się zachowywać zgodnie z twoimi oczekiwaniami. Gdy jesteś zapatrzony w ideał istniejący tylko w twojej wyobraźni, nie będziesz dostrzegał prawdziwych sukcesów i zdolności dzieci. Nie stawiaj dziecku wygórowanych wymagań i nie stwarzaj nerwowej atmosfery. Rodzice zwykle wykłócają się z dzieckiem na temat ubrań. Często słyszę w moim gabinecie: „Nie mogę pozwolić dziecku, by tak ubrane poszło do szkoły!” A dlaczego nie? Czy sweterek, który ono wybrało, zagraża bezpieczeństwu innych dzieci? Czy ubranie rzeczywiście ma aż tak wielkie znaczenie? A może boisz się tego, co powiedzą o tobie ludzie? Martw się tylko o to, czy dziecko ubrało się stosownie do pogody, ale nie narzucaj mu, co powinno włożyć. Znam rodziców, którzy zamartwiali się, ponieważ ich córka wykazywała zbyt duże zainteresowanie sportem, a to przecież zbyt „męskie”. Znam też takich, którym nie podobało się to, że syn chce grać na pianinie, bo to z kolei było zbyt „kobiece”. Czasami rodzice myślą, że pozwalając chłopcu zająć się muzyką, a dziewczynce sportem, zachęcają dzieci do wybrania „niewłaściwej” orientacji seksualnej. Badania naukowe nie potwierdzają tych przypuszczeń. Gdy dzieci mają jakieś zdolności, powinniśmy pracować nad ich doskonaleniem. Jeśli córka lubi sport, zachęcaj ją do treningów. Gdy syn woli grać na pianinie lub spędzać czas przy komputerze, nie martw się tym. Nie pozwól, by twoje oczekiwania przeszkodziły dziecku w osiągnięciu sukcesu. Przecież wielu najlepszych szefów kuchni to mężczyźni. Nie pozwalaj na dokuczanie w rodzinie. Dzięki temu również zapobiegniesz rywalizacji. Dzieci muszą zrozumieć, że żartowanie z czyjegoś braku umiejętności wcale nie jest zabawne. Gdy dzieci nie szanują się nawzajem, chcą ośmieszyć rodzeństwo w oczach rodziców, by zaznaczyć swoją pozycję. Musisz przeanalizować swoje postępowanie. Czy jednakowo traktujesz wszystkie dzieci? Czy wiedzą, że cenisz je takimi, jakimi są? Czy jesteś sprawiedliwy w stosunku do każdego z nich? Czy ustalone zasady dotyczą wszystkich dzieci?

NA CZYM POLEGA PROBLEM

Do pewnego stopnia wszystkie dzieci obawiają się porażki, której świadkami będą rodzice. Każde dziecko chce się pokazać z jak najlepszej strony, aby mama i tata mogli być z niego dumni. Gdy rodzeństwo naśmiewa się z malca przy stole lub podczas zabawy, stanie się on nerwowy i rozdrażniony. Jego pierwszą reakcją jest zwykle gniew, a rodzic zostaje wezwany, by rozsądzić spór. Aby zapobiec takim sytuacjom, musisz postępować tak, by każdy w rodzinie czuł się kimś wyjątkowym i aby wszyscy wiedzieli, na czym ta wyjątkowość polega. Często rodzice winni są lękliwości dziecka, gdy nieustannie stawiają mu za przykład innych, nie wspominając nawet o jego zaletach i umiejętnościach. Codziennie przypominaj każdemu z dzieci, jakie ma zdolności. Wtedy dla małego Tomka nie będzie miało znaczenia, że jego brat ma same piątki, a on nie. Malec będzie wiedział natomiast, że pięknie gra na pianinie lub dobrze radzi sobie w drużynie sportowej, a twoim zadaniem jest sprawić, by nigdy o tym nie zapominał. Świadomy własnych sukcesów, z których i ty jesteś dumny, Tomek będzie nawet chwalił brata za jego dobre stopnie. Dzieci mające lękliwe usposobienie mogą bardzo przeżywać rywalizację, ponieważ i tak dostrzegają u siebie jedynie niedoskonałości. Musisz więc postępować tak, aby wszystkie dzieci wiedziały, że są przez ciebie jednakowo doceniane. Wspólne posiłki są doskonałą okazją do dzielenia się własnymi przeżyciami i opowiadania, jak minął dzień. Jeżeli dziecko nie ma się czym pochwalić, nie nalegaj. Opowiedz wtedy o swoim dniu.

Dać dziecku wolny wybór

Chcąc, by malec dorósł i umiał dokonywać właściwych wyborów, musimy pozwolić na to, aby sam rozróżniał, co jest dla niego dobre, a co złe. Gdy rodzice nie potrafią powstrzymać się od ciągłego pouczania, dziecko zaczyna sądzić, iż samo nie potrafi podjąć właściwej decyzji. Skutek takiego postępowania jest całkowicie przeciwny do zamierzonego. Rodzice myśleli bowiem, że dzięki ich naukom dziecko bardzo szybko stanie się pewne swoich decyzji, gdyż będzie już wiedziało, co jest dla niego dobre. Zamiast wygłaszać mowy na temat tego, co dziecko powinno zrobić, zabawmy się z nim w wymyślanie różnych zabawnych sytuacji. Przypuśćmy, że nauczycielka zwróciła uwagę twojemu dziecku, aby nie rozmawiało na lekcji. Dziecko przychodzi do domu rozgoryczone, gdyż przeszkadzał zupełnie ktoś inny. Pozwól mu wtedy pofantazjować na temat tego, co mogłoby zrobić, by rozwiązać problem, i pomóż mu w tym. Zacznij w ten sposób: „Pomyślmy, co moglibyśmy zrobić z całą tą sprawą. Możemy zadzwonić do gazety i poprosić, żeby na pierwszej stronie jutrzejszego wydania napisali, że pani Kowalska pomyliła się. Moglibyśmy również poprosić dyrektora, by podał tę wiadomość przez szkolny radiowęzeł”. Zobaczysz, że
w trakcie rozmowy dziecko samo zaproponuje najlepsze rozwiązanie. Jeśli tak się stanie, pochwal jego trafny wybór: „Tak, to wspaniały pomysł. Masz rację, powinieneś po lekcji podejść do pani i porozmawiać z nią. Naprawdę, sprytnie pomyślane”. Taka zabawa ułatwia rozmowę, a dziecko poczuje się pewniej, rozmawiając o swoich problemach. To najlepszy sposób na zmniejszenie ryzyka seksualnego wykorzystywania.

Nieznajomy lub obcy

Małym dzieciom trudno zrozumieć, co dokładnie kryje się pod pojęciem „nieznajomy” lub „obcy”. Mówimy im, że ktoś obcy może je skrzywdzić, gdy tymczasem często się zdarza, że wykorzystuje je osoba, którą znają, np. nauczyciel, trener, znajomy rodziców albo krewny. Dziecko nie uważa ich za obcych, nie myśli tak również o innych osobach, które się do niego przyjaźnie uśmiechają. A co sądzić o listonoszu czy policjancie? Witają się z mamą, a ona jest dla nich miła. Kto w takim razie jest obcy? Aby to dziecku wyjaśnić, można zacząć od następującej uwagi: „Jeśli nie wiesz, jak nazywa się osoba, która chce z tobą rozmawiać, zawołaj mnie”.
Później nadchodzi czas, by zaprowadzić dziecko po raz pierwszy do przedszkola. Czy nauczyciel to obcy? Staraj się, by dziecko dobrze cię zrozumiało. Możesz powiedzieć mu: „Gdy zostawiam cię w jakimś miejscu, to z pewnością jest ono bezpieczne”. Dodaj jednak: „Jeśli ktokolwiek zrobi ci kiedyś coś, co cię wystraszy, musisz mi o tym powiedzieć”. Wasze stosunki powinny opierać się na szczerości i wzajemnym zaufaniu, wtedy dziecko będzie mówiło ci o wszystkim. Często zapewniaj je, że może zdradzić ci swoje sekrety, a ty wszystko zrozumiesz. Każdego dnia znajdź chwilę na rozmowę, zapytaj o szkołę, przyjaciół, nauczycieli, czy wydarzyło się coś nowego. Możesz zacząć od słów: „Czy miło spędziłeś dzień? Chcesz mi o tym opowiedzieć?” Współcześni rodzice nieustannie się spieszą, dlatego też coraz mniej czasu poświęcają dzieciom. Zwykle są to tylko krótkie chwile spędzone w samochodzie w drodze do lub ze szkoły, ograniczające się często do pouczania dzieci. Brakuje prawdziwej wymiany zdań, ponieważ rodzice nie rozmawiają z dziećmi, a jedynie mówią do nich. Wcielają się w rolę wykładowcy zamiast słuchacza, aby jak najowocniej wykorzystać ten krótki czas.
Często słyszałam, co miał do powiedzenia rodzic, kiedy dziecku udawało się wreszcie wtrącić kilka słów: „Kochanie to, co powiedziałeś, jest bardzo miłe, ale dlaczego nie pomyślisz o…” Takie podejście rodzica utwierdza dziecko w przekonaniu, że dorosły zawsze ma rację, a ono zawsze się myli.