Drugie dziecko

Dziecko urodzone jako drugie z kolei spełnia rolę pośrednika wśród rodzeństwa i ma najmniej fotografii w rodzinnym albumie. Nie popada w konflikty, jest niezwykle lojalne, ma wielu przyjaciół i na swój sposób radzi sobie ze wszystkim, co niesie życie. Rodzicom bardzo trudno sprawić, by ich drugie dziecko czuło się kimś wyjątkowym. Zwykle donasza ono ubrania po starszym bracie lub siostrze i dorasta w jego lub jej cieniu. Ciągłe porównywanie się do nich może być źródłem stanów lękowych. Drugie dziecko ma tendencje do wpadania w gniew lub depresję. Często zachowuje się zbyt głośno po to, by zwrócono na nie uwagę. Wykaż trochę zainteresowania, a atak wściekłości prawdopodobnie minie. Należy znaleźć coś, co dziecko umie robić najlepiej ze wszystkich. Może jest najlepszym pomocnikiem w kuchni? Chwal je za to, a pomożesz mu odnaleźć jego szczególne miejsce w rodzinie. Najmłodsze dziecko Ten pupilek rodziny jest mistrzem w manipulowaniu innymi. Poza tym jest oczywiście czarujący i lubi się popisywać. Zarówno w dzieciństwie, jak i w życiu dorosłym wini innych za swoje błędy. Zwykle udaje mu się uniknąć kary. Kocha ludzi, a oni odwdzięczają mu się tym samym. Sprytnie potrafi zaprezentować się z jak najlepszej strony. Uwielbia być w centrum uwagi i za nic nie zrezygnowałby z tej popularności. Rodzice muszą bardzo uważać, by nie rozpieszczać malca. Chociaż jest ulubieńcem rodziny, musi nauczyć się samodzielności. Gdy będzie zanadto zależny od mamy i taty, może pojawić się u niego lęk przed rozłąką, a terapia trwa czasami kilka lat. Najmłodsze dzieci nie są przyzwyczajone do podejmowania prób, ponieważ wszystko przychodzi im łatwo. Nie pozwala się im wykonywać jakichkolwiek prac w domu, bo to przecież należy do starszego rodzeństwa. Najlepsze, co można zrobić, by nie dopuścić do takiej sytuacji, to zachęcanie dziecka do podejmowania wysiłku i dokładania starań, począwszy od przedszkola, a na studiach skończywszy.

POWAŻNE CHOROBY

W przypadku ciężko chorych dzieci, poddawanych wielu bolesnym zabiegom, ryzyko pojawienia się lęku pourazowego jest szczególnie duże. Techniki relaksacyjne, medytacje i hipnoza stosowane podczas terapii mogą przynieść bardzo dobre rezultaty.
Zastosowałam hipnozę w przypadku jedenastoletniej dziewczynki, która cierpiała na rzadko spotykaną chorobę krwi i co jakiś czas musiała być poddawana transfuzji. Do żyły na jednym ramieniu doprowadzano nową krew, podczas gdy starą wypompowywano z żyły na drugim ramieniu. Nie było to specjalnie bolesne, ale z pewnością nikt nie nazwałby tego przyjemnym przeżyciem. Przez cały czas trwania zabiegu, a więc przez około trzy godziny, pacjentka musiała leżeć bez ruchu. Szybko pojawiły się u niej objawy lęku. Zrobiłaby wszystko, aby uniknąć kolejnej transfuzji. Zaczynała płakać, a w końcu wpadała w panikę. Wezwano mnie, by uspokoić dziewczynkę. Próba hipnozy powiodła się i można było spokojnie przeprowadzić zabieg. Techniki relaksacyjne zaś zastosowałam u chłopca chorego na zapalenie stawów. Dostawał bardzo bolesne zastrzyki i przed każdą wizytą w gabinecie lekarza miał napady lęku. Podczas terapii rozmawiałam z chłopcem o jego marzeniach i o innych przyjemnych rzeczach. Kiedy już się uspokoił i zrelaksował, delikatnie kłułam go w ramię, imitując zastrzyk. Ta metoda nauczyła chłopca zachowywania spokoju podczas wizyty u lekarza. Staram się sprawić, aby chore dzieci myślały, że to, co dzieje się z ich ciałem, nie dotyczy ich samych. Tłumaczę im, że to ciało tymczasowo potrzebuje zastrzyków, dializy czy chemioterapii. Ten sposób myślenia pomaga dzieciom uspokoić się podczas zabiegu.

Nie zmuszaj dziecka, by chodziło do przedszkola

Nie należy sądzić, że dziecko nie uczęszczające do przedszkola będzie miało duże zaległości i nie poradzi sobie w szkole. Lepiej poczekać rok czy dwa, aż malec będzie gotowy, aniżeli stwarzać sytuację, w której mogą pojawić się u niego symptomy lęku przed rozłąką. Wielu ludzi nigdy nie chodziło do przedszkola, a mimo to odnosi sukcesy w życiu i pracy zawodowej. Zanim więc podejmiesz decyzję, upewnij się, że jest ona zgodna z potrzebami dziecka. Obecnie w księgarniach dostępnych jest wiele materiałów dydaktycznych, przy pomocy których możesz wyposażyć dziecko w wiedzę i umiejętności zdobywane zwykle w przedszkolu. Przebywając z rówieśnikami, dziecko uczy się nawiązywania kontaktów. Dwulatki jednak nie potrafią jeszcze czerpać przyjemności ze wspólnej zabawy. Zazwyczaj bawią się same nawet wtedy, gdy w pobliżu są inne dzieci. Jeśli twój malec nie chodzi do przedszkola, stwórz mu okazję do wspólnych zabaw w domu, na przykład z dziećmi sąsiadów czy znajomych.

LĘK A ZDROWIE DZIECKA Fizjologiczne objawy lęków

LĘK NIE JEST TYLKO I WYŁĄCZNIE problemem psychiki. To, jak się czujemy, nasze obawy i strach wpływają na kondycję fizyczną, a od niej z kolei zależy stan naszej psychiki. A więc zdrowie fizyczne i psychiczne powinny być jak para dobrze zgranych tancerzy. Kiedy zaczynają się problemy, lekarze decydują tym, które z nich myli kroki, i starają się temu zaradzić najlepiej jak potrafią.
Badanie objawów lęku u dzieci, zwłaszcza w przypadku niemowląt, jest prawdziwym wyzwaniem. Dzieci nieco starsze siedmio- czy ośmioletnie potrafią powiedzieć, kiedy są zmartwione, boją się lub są przerażone. Badając niemowlęta, specjaliści polegają tylko na obserwacji, np. niespokojne zachowanie może być symptomem nadpobudliwości, zaburzeń lękowych innych nieprawidłowości. Oznaki lękliwości, na które rodzice nie zawsze zwracają uwagę, to obgryzanie paznokci, nerwowe chichotanie, kłopoty ze snem i szybkie wpadanie w złość. Gdy malec niechętnie chodzi do szkoły albo wręcz odmawia pójścia do niej (co może być spowodowane lękiem przed niepowodzeniem), rodzice czasami zbyt pochopnie dochodzą do wniosku, że dziecko stwarza sztuczne problemy. Przypominam, że należy upewnić się, czy nie jest to objaw poważnych zaburzeń lękowych. Większość fizycznych symptomów lęku przedstawionych w tym rozdziale zdarza się rzadko. Jednak ważne jest, by rodzice zapoznali się z nimi. Omówione zostaną również te objawy, które często mylnie uznawane są za rezultat stresu. Rozdział ten zawiera też kilka uwag dotyczących leczenia lęków oraz współpracy z lekarzem.

Kategorie dzieci

Biorąc pod uwagę wymienione wyżej cechy, naukowcy wyodrębnili trzy kategorie dzieci: bezkonfliktowe, trudne oraz powolne. Dzieci bezkonfliktowe charakteryzowały się regularnością funkcji biologicznych i doskonałą zdolnością przystosowywania się do zmian. Szybko akceptowały nowe sytuacje. Intensywność reakcji oceniono na łagodną i umiarkowaną. Dzieci te najczęściej miały pogodny nastrój. Nie sprawiały kłopotów. Miały stałą porę karmienia i snu. Szybko nauczyły się korzystać z toalety i bez trudu przystosowały się do nauki w szkole. Stanowiły one około 40 procent grupy badanych. Dzieci trudne natomiast miały wręcz przeciwne cechy: nie- regulamość funkcji biologicznych, wycofywanie się z trudnych sytuacji i powolne dostosowywanie się do zmian. Dzieci te sprawiały wiele kłopotów. Były hałaśliwe i charakteryzowała je zmienność nastrojów. Naukowcy zauważyli, że matki często winiły siebie za wszystkie te problemy. Dzieci trudne stanowiły około 10 procent badanych. Grupa dzieci powolnych także wycofywała się z nowych sytuacji. Poza tym dzieci te bardzo często miały zły nastrój. Dużo czasu zabierało im zaakceptowanie wszelkich zmian. Czasami wykazywały nieregularność funkcji biologicznych organizmu. Ich reakcje miały charakter zarówno intensywny, jak i łagodny. Dzieci z tej grupy nie sprawiały tak wielu kłopotów jak dzieci trudne. Określono je również jako nieśmiałe, ale umiejące dostosować się do nowych warunków. Około piętnastu procent badanych osób znalazło się właśnie w tej grupie.

Przedtem ludzie przejawiający lęki uznawani byli za nerwowo chorych

Dzięki pracom Maya zaczęto dostrzegać różnicę między chorobliwym lękiem a zwykłym strachem. W latach pięćdziesiątych poziom obaw w społeczeństwie znacznie się podwyższył. Powodem tego było zagrożenie wybuchem bomby jądrowej. W tamtych czasach dla wielu psychicznie zdrowych ludzi strach stał się częścią codziennego życia. Chociaż w ostatnich latach mniej się mówi o zagrożeniu nuklearnym, jego miejsce zajęła ciągle rosnąca liczba brutalnych przestępstw, która każdego dnia burzy równowagę wewnętrzną wielu mieszkańców dużych miast. Współcześni naukowcy twierdzą, że strach (stałe, osłabiające psychikę zakłócenie procesów naszego umysłu) może być spowodowany jednym lub też serią bolesnych wydarzeń czy stresów. Z pewnością dzisiejsza rzeczywistość, zwłaszcza w wielkich miastach, obfituje w jedno i drugie. Nasz świat dostarcza nam mnóstwa powodów do obaw. Badania ukazują również, że dziecięce lęki są dziedziczne. W 1990 roku przebadano dwadzieścia jeden osób. Wśród badanych były zarówno dzieci, jak i młodzież, u której stwierdzono nerwicę natręctw. Okazało się, że piętnaście spośród badanych osób miało rodziców z takimi samymi zaburzeniami lub symptomami tej choroby. Dzisiaj dziecięcym lękom poświęca się więcej uwagi niż kiedyś. Stały się one poważnym i coraz częściej spotykanym problemem. Dla dwudziestu procent dzieci w wieku szkolnym lęki są nieodłączną częścią procesu myślowego. Obserwuję rosnącą liczbę zalęknionych dzieci w samej tylko mojej praktyce lekarskiej. Obserwacje te skłaniają mnie do podejrzeń, że z powodu strachu cierpi znacznie więcej dzieci, niż podają statystyki, i że liczba ta ciągle wzrasta.

Młodzi rodzice potrzebują przyjaciół

Nowi przyjaciele stwarzają wprost idealne ramy dla zmienionego otoczenia, bardziej uwzględniającego potrzeby młodych rodziców. Nowi przyjaciele mogą być równie dobrze starymi znajomymi. Po narodzinach dziecka w najbliższym otoczeniu ma miejsce zadziwiające przeszeregowanie: niektórzy przyjaciele odsuwają się, a niektórzy luźni znajomi okazują się prawdziwymi przyjaciółmi, doceniającymi i respektującymi nową sytuację życiową. Ludzie, których nigdy byśmy o to nie podejrzewali, chcą i potrafią zbudować w sobie lepszy stosunek do dziecka niż inni, do tej pory rodzicom bliżsi. W swym stosunku do dzieci wszyscy dorośli pokazują się z zupełnie innej strony, niestety, tylko niewielu potrafi być naprawdę „dziecinnymi”. W ich towarzystwie dzieci czują się najlepiej.
Żyjące teraz z nami dziecko wywarło bardzo duży wpływ na nasze życie. Zmieniło nas samych i nasz stosunek do siebie wzajem, wystraszyło kilku przyjaciół, za to zintensyfikowało inne relacje. Dzieci uczą nas patrzeć na świat innym wzrokiem, w ramach tego patrzenia w zupełnie innym świetle widzimy nasze przyjaźnie.

Już rodzina, czy jeszcze para z dzieckiem?

„Pierwszy rok Z dzieckiem solidnie wstrząsnął naszym związkiem. Zmieniło się wszystko, do czego byliśmy przywiązani i przyzwyczajeni. Przede wszystkim miałam stale uczucie, że czas przecieka mi między palcami. Dziś przyznaję, że czasem byłam niesprawiedliwa wobec mego męża: im bardziej zamykał się w swej pracy i swym hobby, tym miałam intensywniejsze odczucie, że robi tak tylko dlatego, by wyrwać się z domu. Jego w tym okresie mocno absorbowała praca a mnie nowe życie z dzieckiem, toteż dla nas obojga zostawało bardzo mało czasu. Łączyło nas coraz bardziej w ogóle gdzieś wyjść, spotykaliśmy się osobno z przyjaciółmi raz na, raz. W ten sposób każdy miał trochę czasu dla siebie, ale mieliśmy jeszcze mniej czasu na pielęgnowanie naszego związku. Wydaje mi się, że zasadniczy błąd popełniliśmy na samym początku, tłumiąc i przełykając zbyt wiele rzeczy, które należało natychmiast z siebie wyrzucić w szczerej, otwartej rozmowie. Zbyt mało że rozmawialiśmy, więc dyskusje zamieniały się w zażarte walki. Dojrzeliśmy, więc wiemy już Że tak nie można. Poświęcamy sobie wzajem więcej czasu. Wpływa to dobrze na nas i na nasze dziecko”.

Franciszka (31), ma trzyletniego syna

Depresja poporodowa

U prawie wszystkich kobiet, zostających po raz pierwszy w życiu matkami odbywa się to podobnie: najpierw muszą zaprzyjaźnić się ze swą nową rolą, pożegnać się ze starym życiem i wykrzesać odwagę na nowy początek. Jakkolwiek proces stawania się matką dla wielu kobiet jest bolesny, to po pewnym czasie są w stanie samodzielnie się z tym uporać. Niektórym kobietom przemiana ta przychodzi łatwiej, inne mają z nią poważne problemy. Niektóre wpadają nawet w głęboką czarną dziurę i wydaje się, że same nie są w stanie się z niej uwolnić. Osoba, jaką były przed urodzeniem dziecka zniknęła. Stara tożsamość nie istnieje, a poszukiwanie nowej spala na panewce. Zresztą jak może się to udać, skoro kobieta jest w tym czasie stale przeciążona, a nieustanny deficyt snu nie pozwala zebrać myśli? W duszy zaczynają panoszyć się depresyjne nastroje. Jest to tak zwany zespół depresji poporodowej. W kilka tygodni czy nawet miesięcy po rozwiązaniu mogą pojawić się następujące objawy:

  • zaburzenia snu i koszmary nocne
  • silne napięcia mięśniowe sięgające aż do usztywnienia pewnych części ciała
  • obronna postawa przed karmieniem piersią lub odczuwanie przy karmieniu wyłącznie uciążliwego obowiązku
  • odraza przed fizycznym kontaktem z dzieckiem
  • lęk przed własnym dzieckiem napady paniki
  • poważne zaburzenia w poczuciu własnej wartości
  • niechęć do kontaktów seksualnych

Depresje tego rodzaju rzadko kiedy występują bezpośrednio po porodzie. Zwykle pojawiają się kilka tygodni później niekiedy lekarze nie są w stanie dokonać właściwego rozpoznania, tzn. powiązać depresji z przebytym przed tygodniami czy miesiącami porodem. Kobiety w tym stanie potrzebują szczerych rozmów, zrozumienia, a niekiedy również poddania się terapii. Natomiast na pewno nie potrzebują powierzchownych rad, współczucia i leków przeciwdepresyjnych czy innych farmaceutyków.

Poród znaczy wiele

Dla matki jest to z pewnością decydujące przeżycie, jakiego nigdy nie zapomni zarówno w pozytywnym jak i negatywnym sensie. Dla dziecka jest to pierwsza chwila na tym świecie. Dawniej poród był czymś mistycznym, gdyż nie dysponowano wtedy wiedzą na temat złożonych procesów zachodzących w ciele kobiety. Obecnie dysponujemy taką wiedzą sięgającą naprawdę głęboko – aż do poziomu genetycznego. Mimo to choć w nieco innych sposób poród obecnie też się mistycyzuje. Niestety, przy tej okazji następuje projekcja sukcesu lub klęski wyłącznie na kobietę. Podczas ciąży wszystkie programowane są jednakowo sugeruje się, że przeżyją coś wspaniałego i niepowtarzalnego. Gdy więc sam poród nie będzie tak cudowny i niepowtarzalnie piękny, kobiety czują się odrzucone, czy wykluczone z mitu. Zapomina się przy tym łatwo, że poród jest zaledwie początkiem niekończącej się historii. Pomiędzy staraniami i poczuciem winy, pomiędzy niewyczerpaną miłością i nieznośnym poczuciem odpowiedzialności, pomiędzy znużeniem i zmęczeniem a euforią rodzi się matka. Kobieta nie staje się matką wraz z narodzeniem dziecka. Matką trzeba się stać i jest to bolesny proces, choć jest to ból innego rodzaju niż doświadczony na porodówce.

Opieka nad osobami starszymi w Warszawie

Szukasz odpowiedzialnej, dojrzałej osoby, która zajmie się Twoim bliskim? Nie chcesz powierzać opieka nad osobami starszymi warszawa tejże osoby byle komu? Z nami nie musisz się o nic martwić!

Wśród nas znajdują się wykwalifikowani pracownicy, którzy posiadają doświadczenie w opiece nad osobami starszymi. Wielu z nas pracowało również w takim charakterze w Niemczech lub Anglii. Dobro osoby starszej jest dla nas najważniejsze, ponieważ jesteśmy zdania, że każdy zasługuje na godne życie niezależnie od wieku czy stanu majątkowego, prawda? Idea pomocy zrodziła się u nas stosunkowo niedawno – wiedzieliśmy, że chcemy robić coś dobrego dla świata, coś zmienić. Więc czemu nie zacząć od pomocy tym, którzy najbardziej jej od nas potrzebują, ale nigdy Ci tego nie powiedzą? Nie pozwólmy myśleć naszym bliskim, że są nieudolni i niekochani bo mają już swoje lata!

Jeśli chcesz wspierać swoich bliskich i szukasz dla nich odpowiedniej, specjalistycznej opieki – skontaktuj się z nami już dziś! Ich szczęście jest przecież dla Ciebie najważniejsze, prawda?

Podział majątku wspólnego po rozwodzie – garść informacji

Kilka ważnych informacji, wszystko co to powinniśmy wiedzieć o rozwodzie. Kiedy można ubiegać się o rozwód? Biorąc pod uwagę polskie przepisy, podstawowy i koniecznym i podstawowym warunkiem by można było dopuścić rozwód jest wystąpienie zupełnego oraz trwałego rozkładu pożycia pomiędzy małżonkami. Kiedy następuje podział majątku wspólnego po rozwodzie oraz czym tak naprawdę jest majątek wspólny? Majątek wspólny małżeństwa to w szczególności już pobrane wynagrodzenie za wykonaną pracę oraz dochody z innej działalności zarobkowej każdego z małżonków. Do majątku wspólnego zaliczamy także środki, które zostały zgromadzone na rachunku otwartym lub pracowniczym funduszu emerytalnym, który należy do każdego z małżonków. Są to także kwoty składek, które zostały zewidencjonowane na subkoncie, o którym jest mowa w artykule 40a Kodeksu Karnego. Sprawy rozwodowe mogą trwać czasem i długie lata. Nie zawsze kończą się tak jakbyśmy chcieli by się skończył. Rozwód może być za porozumień obydwóch stron jak i za orzeczeniem winy jednego z małżonków.

Bezpłatne szkoły dla dorosłych Katowice Śląsk – dla kogo są przeznaczone?

W życiu każdego z nas pojawiają się różne, niespodziewane sytuacje. Niejednokrotnie sprawiają, że nie jesteśmy w stanie ukończyć wymarzonej szkoły czy uzyskać zawodu, który zawsze chcieliśmy wykonywać. Współcześnie jednak nawet dorosłe osoby każdego dnia spotykają na swojej drodze coraz to nowe możliwości rozwoju. Warto z nich korzystać, bo przecież życie każdy z nas ma tylko jedno.

Bezpłatne szkoły dla dorosłych Katowice Śląsk cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Do tego rodzaju placówek może zapisać się każdy, kto myśli o ukończeniu szkoły na poziomie ponadgimnazjalnym. W toku nauczania można przygotować się również do egzaminu maturalnego. Nawet, jeśli kończyłeś szkołę wiele lat temu, dziś możesz skorzystać z okazji i otrzymać świadectwo dojrzałości.

Fakt, że uczęszczasz do jednej z bezpłatnych szkół dla dorosłych w Katowicach bez wątpienia będzie dobrze wyglądał w oczach aktualnego lub potencjalnego pracodawcy. Będzie świadczył o twojej ambicji oraz o tym, że pragniesz rozwijać się bez względu na przeciwności losu.

Prywatna szkoła podstawowa Gdańsk – dlaczego warto ją wybrać?

Wszyscy rodzice chcą dla swoich dzieci jak najlepiej. To sprawia, że często już od najmłodszych lat zapisują swoje pociechy na rozmaite zajęcia dodatkowe. W późniejszych latach stają przed kolejnym dylematem: wyborem najlepszej szkoły. Czy warto zapisać dziecko do prywatnej placówki? Jakie zalety może mieć takie miejsce?

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że prywatna szkoła podstawowa Gdańsk nieco różni się od placówek publicznych. Można zauważyć w niej przede wszystkim nieco wyższy poziom nauczania. Duży wpływ na ten fakt mają niezbyt liczne klasy. W szkole publicznej uwaga nauczyciela musi zostać podzielona na blisko trzydzieści osób, podczas gdy w prywatnych szkołach liczba uczniów w jednej klasie rzadko kiedy przekracza kilkanaście osób. To sprawia, że nauczyciel może każdego zaszczycić indywidualnym podejściem.

Prywatna szkoła podstawowa Gdańsk to kameralna placówka, doskonale przystosowana do potrzeb wszystkich osób, które chcą dla swoich dzieci jak najlepiej. Już jednak wizyta w placówce powinna przekonać cię o jej zaletach.

Najstarsze dziecko

Pierwsze dziecko staje się całym światem dla rodziców. Ich uwaga skupia się na maleństwie, które jest dla nich wszystkim. Świętują jego pierwsze gaworzenie, pierwszy ząbek i pierwszy krok. Album ze zdjęciami pęka w szwach. Jak wspomniałam już wcześniej, dzieci urodzone jako pierwsze zwykle są perfekcjonistami. Są sumienne, skrupulatne, dobrze zorganizowane, poważne i można na nich polegać. Zwykle dobrze radzą sobie w szkole. Jeżeli jesteś w stanie wyobrazić sobie, jak wielką presję odczuwa to dziecko, bez trudu wskażesz rodzaje lęków, z powodu których może ono cierpieć: lęk przed porażką, rozłąką, klasówką oraz inne zaburzenia opisane w tej książce.
Najstarsze dziecko pod wieloma względami jest podobne do jedynaka, ponieważ przez jakiś czas cała uwaga rodziców skupia się tylko na nim. Dziecko za wszelką cenę pragnie spełnić ich oczekiwania, a wtedy o lęk przed porażką nietrudno. Pewne dziecko powiedziało mi kiedyś, że nienawidzi być najstarsze, ponieważ mama i tata oczekują od niego „dorosłego” zachowania. Kiedy „szaleje” ze swoim młodszym bratem, popada w kłopoty, gdyż rodzice sądzą, że jako najstarszy powinien dawać przykład rodzeństwu. Często zapominamy, że najstarsze z rodzeństwa to też dziecko i nie zawsze będzie zachowywać się idealnie. Jeśli więc skacze po łóżku z młodszymi dziećmi, nie karć go za to. Dorastanie przypomina popularną zabawkę yo-yo, w jednej chwili postępujesz dojrzale, a w następnej nie, ponownie zbliżasz się do dojrzałości i znów oddalasz i tak na zmianę.

Jedynak

Życie jedynego dziecka mamy i taty znam z własnego doświadczenia. Największym marzeniem jedynaka jest zwykle, by w domu było jeszcze jedno dziecko. Dlaczego? Właściwie nie dla towarzystwa, ale po to, by presja ze strony rodziców i ich uwaga skupiała się od czasu do czasu także na kimś innym. Gdy wszystkie oczekiwania i nadzieje pokładają tylko w tobie, trudno nie denerwować się tym, że możesz ich zawieść. Presja zaś jest rzeczywiście wielka. Musisz być jednocześnie synem dla ojca i córką dla matki. Nieustanny „nadzór” wywołuje lęk i niepokój. Rodzice mający tylko jedno dziecko obawiają się, że nie będzie ono rozwijało się prawidłowo. Brak interakcji z rodzeństwem próbują zrekompensować, zapewniając dziecku częste kontakty z rówieśnikami. Jedynak nie ma więc zbyt wiele prywatności. Ponadto tylko on ogląda zbyt głośno telewizję, włącza zbyt głośno magnetofon lub rozmawia zbyt długo przez telefon. Nikt inny nie skupia na sobie uwagi rodziców. Jedynak posiada cechy charakterystyczne zarówno dla najstarszego, jak i najmłodszego dziecka. Podobnie jak najstarsze, wykazuje on tendencje do perfekcjonizmu, nie może bowiem pozwolić sobie na błędy, gdyż wszystko, co robi, widać dosłownie jak na dłoni. Może to prowadzić do pojawienia się u jedynaka lęku przed porażką. W innych sytuacjach, gdy rodzina powiększa się, rodzice przestają bacznie obserwować starsze dziecko, lecz jedynak nie ma tego komfortu, ponieważ przez całe życie rodzice śledzą każdy jego krok. I wreszcie, podobnie jak najmłodsze dziecko, jedynak jest rozpieszczany i otaczany szczególną opieką. Uczenie się samodzielności może być dla niego bolesne i prowadzić do lęku przed rozłąką.

KOLEJNOŚĆ URODZEŃ I JEJ WPŁYW NA STOSUNKI PANUJĄCE W RODZINIE

Odpowiednie planowanie rodziny może znacznie ułatwić życie. Gdy zbyt szybko zdecydujesz się na kolejnego potomka, mogą pojawić się problemy. Pierwsze dziecko jest przyzwyczajone do tego, że rodzice poświęcają mu całą swoją uwagę. Bez względu na to, że w domu pojawiło się niemowlę, starsze dziecko nadal potrzebuje twojego zainteresowania, również wtedy, gdy zaczyna się usamodzielniać. Dopiero trzylatek może być gotowy do zrezygnowania z części twojej uwagi. Jeśli drugie dziecko pojawia się zbyt wcześnie, pierwsze traci dawne poczucie bezpieczeństwa, ponieważ mama nie jest już tą osobą, która poświęcała mu cały swój czas. Nie zawsze otrzymuje ono wsparcie, gdy bardzo go potrzebuje. Taka sytuacja może być źródłem lęku przed rozłąką, ponieważ nie dajesz dziecku szansy wzmocnienia poczucia bezpieczeństwa. Gdy w domu pojawia się niemowlę, wiele starszych dzieci stara się pokazać rodzicom, jak bardzo są samodzielne. Często jednak tą niezależnością maskują niepokój. Symptomem lęku przed rozłąką mogą być napady złego humoru. Matka, próbując jak najlepiej radzić sobie z malcem i niemowlęciem, może błędnie interpretować gniew dziecka jako kapryszenie, a nie reakcję lękową. Gdy jesteś opiekuńczy w stosunku do swego pierwszego dziecka, będzie mu brakowało tej opiekuńczości, nawet jeśli młodsze rodzeństwo pojawi się w domu po sześciu czy siedmiu latach. Również wtedy może ono zacząć odczuwać lęk. Będąc jedynym dzieckiem, ma się zagwarantowaną całkowitą uwagę i zainteresowanie ze strony rodziców. Nietrudno wtedy o tzw. „kompleks gwiazdy”. Małe „gwiazdy” różnie reagują na braciszka lub siostrzyczkę. Niektóre stają się perfekcjonistami, stawiają sobie bardzo wysokie wymagania, aby odzyskać uwagę rodziców. Rezultatem może być lęk przed porażką. Inne stają się zagniewane i popadają w depresję. Pamiętaj, że utraciły uwagę rodziców, na którą do tej pory zawsze mogły liczyć.

ROLA MEDIATORA

Konflikty zdarzają się w każdej rodzinie, ale postępując w odpowiedni sposób, można sobie z nimi radzić. Ważne, by umieć doprowadzić do zawarcia zgody. Zadanie rodziców polega na nauczeniu dzieci prowadzenia rozmów tak, by osiągnąć porozumienie. Sami z kolei muszą opanować trudną rolę pośrednika w tej rozmowie. Gdy dzieci kłócą się, nic nie wskórasz, odsyłając każde z nich do jego pokoju, kłótnie bowiem będą się często powtarzały. Musisz doprowadzić do kompromisu: „Tomek, ty grasz w grę komputerową przez dziesięć minut, później jest kolej twojej siostry”. Im częściej będziesz reagować w ten sposób, tym szybciej dzieci nauczą się same osiągać porozumienie bez kłótni. To, jak zachowuje się dziecko, w dużej mierze zależy od oczekiwań rodziców. Należy jasno określić wymagania i pomóc dzieciom ustalić, czego one same powinny od siebie oczekiwać. W trakcie rozmowy okaże się, że najważniejsze jest, by:
Starać się z całych sił. W przypadku popełnienia błędu nie oceniać się zbyt surowo. Być uczciwym i uprzejmym w stosunku do innych.
Najbardziej dogodnym czasem na dokonanie powyższych ustaleń jest jesień, rozpoczęcie roku szkolnego. Odprowadzając dziecko do szkoły, dodaj mu otuchy: „Zrobię wszystko, żebyś był szczęśliwy i nie miał żadnych zmartwień. Powiedz mi tylko, czy czegoś ci brakuje i czy masz jakieś życzenia”. Nie spotkałam dotąd malca, który próbowałby to wykorzystać w niewłaściwy sposób. Gdy pytam dzieci, co chciałyby zmienić w swoim domu, najczęściej odpowiadają, iż chcą, by rodzice byli sprawiedliwi. Jeśli malec będzie czuł, że jest traktowany sprawiedliwie, rola mediatora nie nastręczy ci żadnych trudności.

ZDROWE WSPÓŁZAWODNICTWO

Nie możemy twierdzić, że współzawodnictwo zawsze ma negatywny wpływ na dzieci. Podobnie jak lęk, może ono motywować do działania. Idealną sytuacją byłoby pokierowanie dzieckiem tak, by nie porównywało się z innymi, ale obserwowało siebie i próbowało się doskonalić. Współzawodnictwo ma korzystny wpływ tylko wtedy, gdy najważniejsze nie jest zwycięstwo i gdy nie wpadamy w złość po przegranej. Jeśli dzieci są w różnym wieku, trudno wybrać zabawę, w której wszyscy mieliby równe szanse. Większość gier planszowych (np. Monopol) nie spełnia tego warunku, ponieważ dorośli i starsze rodzeństwo mają znacznie bardziej rozwiniętą zdolność logicznego myślenia i planowania niż młodsze dzieci. Tego typu zdolności kształtują się dopiero w okresie dojrzewania. O równych szansach należy również pamiętać w grach sportowych. Gdy organizujecie rodzinne rozgrywki, zadbaj o to, by siły były wyrównane. W przeciwnym razie, dzieci od razu dostrzegą, że gra jest niesprawiedliwa. Najlepiej wybierać takie gry i zabawy, w których zwycięstwo zależy od szczęścia, a nie od wiedzy i umiejętności logicznego myślenia. Poza tym bardzo miło można spędzić czas na przykład w kręgielni, ponieważ tam wszyscy wyglądają jednakowo zabawnie i większość ludzi raczej nie prezentuje mistrzowskiego poziomu. Spacery i pikniki to kolejne propozycje, w których nie ma przegranych i zwycięzców. Zabawa w „chowanego” oraz różnego rodzaju szarady także mogą dostarczyć wiele radości. Można też spróbować zabawy ze słownikiem, na przykład jedna osoba czyta jakieś słowo o śmiesznym brzmieniu, a pozostali członkowie rodziny wymyślają jego znaczenie. Nieważna jest wygrana, ale to, by wszyscy dobrze się bawili i cieszyli ze wspólnie spędzonego czasu. Pamiętaj, że w zdrowym współzawodnictwie żaden z członków rodziny nie kończy gry z nosem zwieszonym na kwintę.